Tony Wakeford – Sol Invictus

Tony Wakeford Sol Invictus Anxious Magazine

𝒁𝒂𝒄𝒛𝒚𝒏𝒂ł𝒆𝒎 𝒐𝒅 𝒈𝒓𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒏𝒂 𝒘𝒚𝒊𝒎𝒂𝒈𝒊𝒏𝒐𝒘𝒂𝒏𝒆𝒋 𝒈𝒊𝒕𝒂𝒓𝒛𝒆 𝒅𝒐 𝒎𝒖𝒛𝒚𝒌𝒊 𝒛 𝒓𝒂𝒅𝒊𝒂

Zaczynając pisać niniejszy wstęp, analizując muzyczne ścieżki bohatera tej rozmowy poczułem, że nie jestem w stanie oddać tego w krótkim tekście, ani zapewne też w dłuższej formie. To zdecydowanie temat na grubą księgę. Tony Wakeford,to kawał historii muzyki, między innymi tej, po której obraca się Anxious. Niewątpliwie wywarł wraz z całą londyńską, około neofolkową i licznymi odnogami (vide WORLD SERPENT) sceną duży wpływ na gust wielu młodych, aktualnie +/- 4060 letnich słuchaczy :).

Zaczął w latach 70. w punkowej formacji Crisis razem z Douglasem Pearcem. W latach 80. założyli Death In June, który Wakeford opuścił, by kontynuować swoją drogę w projekcie Above the Ruins, z którym nagrał jedną płytę. Potem popadł w nicość, osobiste problemy spowodowały, że odsunął się od grania, by powrócić w 1987 roku ze swoim Opus magnum, jakim była znana wszystkim zainteresowanym, apokaliptyczno folkowa formacja, Sol Invictus.

Tony udzielał się w przeróżnych kolaboracjach i formacjach, z którym na pewno należałoby wymienić Current 93, HaWthorn, nagrywał ze Steven’em Stapleton’em (Nurse With Wound), L’Orchestre Noir, Orchestra Noir, Owls, nagrywał solowe płyty. Wymieniać można by jeszcze długo. Ostatnio powrócił do swoich korzeni i z radością gra na basie w Crisis.

Udało mi się go zaprosić do małej pogaduchy, co możecie przeczytać poniżej. Pierwsze słowa jakie padły z jego ust, to: „Ale wiesz, że Sol Invictus już nie istnieje”. Zabrzmiało to z lekką nutą bólu, ale może też i ulgi, iż niekoniecznie trzeba go identyfikować jako ojca, tej jakże istotnej formacji. Warto spojrzeć na jego twórczość, jako człowieka uwolnionego spod sztywnych ram, który może wyrażać się z pełną swobodą, bez ograniczeń. Co zresztą zawsze czynił, przecierając nieznane szlaki. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, przeprowadzając słuchaczy przez liczne rejony swoich poszukiwań muzycznych.

Cóż, pozostaje mi żywić nadzieję, iż moc twórcza nie ulotniła się z jego umysłu, i będzie nam dane podróżować jeszcze wielokrotnie po jego muzycznych, nieszablonowych i często na przekór wszystkiemu i wszystkim ścieżkach.

Artur Mieczkowski (13.03.2022)

Artur Mieczkowski: Cześć Tony. Zaczniemy od może od końca? „Necropolis” to ostatnia płyta Sol Invictus. Podobno to już definitywny koniec zespołu?

Tony Wakeford: Nigdy nie mów nigdy, ale tak – prawdopodobnie to ostatni album studyjny. Są zespoły, których nazw litościwie nie wymienię, które trwają, żeby trwać, wydając słabe albumy i tylko odcinają kupony od dawnej sławy. Chciałbym, żeby Sol Invictus zakończył mocnym wydawnictwem – a myślę, że „Necropolis” jest takim albumem. Mógłbym wydawać album co pół roku, ale to byłoby gówno. Dlaczego miałbym psuć markę, jak mawiają młodzi. Prophecy, może w chwili mojej słabości, wydać singiel, ale tylko wtedy jeśli i kiedy zadecyduję, że mam kilka piosenek które uznam za godne opublikowania.

AM: Pamiętasz swoje początki jako muzyk?

TW: Zaczynałem od grania na wyimaginowanej gitarze do muzyki z radia, stojąc na piętrowym łóżku w mojej przyczepie.

AM: 20 lat temu w wywiadzie do Anxious powiedziałeś: „Każda forma sztuki stanowi pewnego rodzaju odzwierciedlenie jej twórcy” – jak to obrazuje Ciebie na przestrzeni kilku dekad twórczości muzycznej?

TW:. Widzę rozbite lustro w tonacji E.

AM: „Powiadają, że nie może być gorzej. Wierz mi… może…” – to też Twoje słowa sprzed 20 lat.

TW: Niestety sprawdziły się. A najgorsze jeszcze przed nami. (Wywiad był przeprowadzany przed zaistniałą sytuacją w Ukrainie przyp. red).

AM: „Against The Modern World” – nadal aktualne w twoim przekonaniu?

TW: I tak i nie. Teorie Evoli to w większości stek bzdur. Dzięki jego arystokratycznym wizjom społeczeństwa większość z nas skończyłaby na wykopywaniu marchewek dla jakiś pojebańców.

AM: Jakbyś miał wskazać najważniejszą płytę nagraną przez Sol Invictus, która by to była i dlaczego?

TW: Bo ja wiem, hm… „In the Rain” jest jedną z lepszych i jestem też zadowolony z „Necropolis” jako naszego łabędziego śpiewu.

Revenge Of The Selfish Shellfish Anxious Magazine

AM: Uwielbiam Twoją płytę Revenge Of The Selfish Shellfishnagraną ze Stevenem Stapletonem. Pamiętasz jak doszło do tej współpracy?

TW: Dzięki narkotykom, ich sprzedaży między sobą i wspólnym zażywaniu.

AM: Myślisz, że współpraca z nim miałaby szansę w dzisiejszym czasie?

TW: Wątpię. On mieszkach na „bagnach” i używa puszki ze sznurkiem do komunikacji.

AM: HaWthorn – nagraliście piękną płytę z Matt’em Howden. Współpracowaliście jeszcze później?

TW:. Matt przygotował wspaniałe partie na swoich kewlarowych skrzypcach do projektu zwanego The Gild na album luźno inspirowany twórczością Hogharta. Prace nad tym albumem trwają już jakieś 50 lat i być może ujrzy on światło dzienne kiedyś po mojej śmierci, dlatego nigdy nie zaczynaj projektów muzycznych z ortodoksyjnym Żydem. Czas nie ma dla nich znaczenia, a wyznaczony termin liczony jest w stuleciach. (Reeve Malka to tajemniczy, ortodoksyjny Żyd, o którym wspomina Tony – przyp. red.).

Matt wydaje się być bardzo zajętym człowiekiem i do tego jest pracoholikiem, a ja z kolei jestem alkoholikiem. Praca z nim zawsze była przyjemnością, z niekończącą się nigdy herbatą, masą  emocjonalnego wsparcia i dodatkiem w postaci papierosów.

AM: „Not All Of Me Will Die” album wydany pod Twoim nazwiskiem, a nawiązujący do twórczości polsko – żydowskiej poetki Zuzanny Ginczanki. Możesz o tym opowiedzieć?

TW: Natrafiłem na jej wiersze w mrocznym zakątku internetu i bardzo mi się one spodobały. Nabrały dla mnie dodatkowego znaczenia gdy dowiedziałem się więcej o jej życiu i śmierci. Jej postać w pewnym sensie podsumowuje całą epokę. Została zdradzona przez sąsiadów i zamordowana przez gestapo. Chociaż była komunistką została wymazana przez Sowietów jako że identyfikowała się jako Polka a jej poezja nie była odą do traktorów.

AM: Nad czym obecnie pracujesz? Czym nas Tony Wakeford zaskoczy w najbliższym czasie?

TW: Obecnie pracuje nad materiałem z Crisis oraz albumem Owls. Owls to dwóch Włochów.  (Eraldo Bernocchi i Lorenzo Esposito Fornasari – w 2011 roku ukazał się debiut tego projektu „The night stays”, dedykowany pamięci Johna Balance’a i Petera Christopherson’a – przyp. red.). Powiedzmy, że prace posuwają się szybciej niż współpraca z Ortodoksyjnym Żydem, co wprawdzie i tak niewiele Wam powie.

AM: Kiedy ukaże się ta płyta? Czego możemy się na niej spodziewać? Nawiązujecie do wczesnego okresu swojej działalności?

TW: Nie mam pojęcia. Na razie wszystko jest zawieszone w powietrzu. Ale to będzie dobre.

AM: Co było impulsem do reaktywacji Crisis?

TW: Smutny późny kryzys wieku średniego. To było tańsze niż zakup motocyklu, a ponad to, dało mi okazję do pogrania na basie i ponarzekania z kumplami pijakami. Ten temat niestety jest nadal aktualny.

AM: Jak Ci się grało z SOL INVICTUS w Polsce?

TW: Wspaniale.

AM: Z CRISIS grałeś na Wrocław Industrial Festival. Jak wspominasz ten występ?

TW: Wrocław to jeden z moich ulubionych festiwali. Pamiętam wiele pokoncertowych imprez.

AM: Jakie jest Twoje zdanie na temat Brexitu? Duża część Polaków również dąży do wyjścia z Unii (Polexit). Czy uważasz, że to dobre rozwiązanie?

TW: Nie! To katastrofa. To nie przypadek, że skrajna prawica i jeszcze głupsza część tak zwanych komunistów to poparła.

Tony Wakeford Sol Invictus Anxious Magazine

AM: Aktualnie wydaje się, że chrześcijaństwo słabnie, nawet w ultra katolickiej Polsce (mimo, iż nadal jest silne). Świat ogarnia coraz większy materializm i dezinformacja, pandemie. Kiedy wydawało się, że już gorzej być nie może, a jednak to się staje z dnia na dzień.

TW: Niestety jesteśmy skazani na porażkę. Forma kapitalizmu, która aktualnie mamy jest kompletnie niezrównoważona. Nasz obecny rząd podniósł korupcje i niekompetentność do całkowicie niespotykanego dotychczas poziomu.

Tony Wakeford Sol Invictus Anxious Magazine
Photo by Michael Moll

AM: Skład Sol Invictus zmieniał się często, gdzie Ty byłeś głównym członkiem. Lubisz ten tryb pracy czy bardziej demokratyczny jeżeli chodzi o zespoły?

TW: Lubię grać z Crisis właśnie dlatego, że to bardziej kooperatywne przedsięwzięcie. Sol Invictus był zawsze mój i nie mógł być innym.

World Serpent distribution Anxious Magazine

AM: Śledzisz poczynania dzisiejszej sceny muzycznej? Myślisz, że są godni następcy zespołów skupionych niegdyś wokół WORLD SERPENT?

TW: Nie śledzę żadnej sceny i nie mam żadnej opinii poza przekonaniem, że dub skiffle będzie wkrótce modny.

AM: Czy usłyszymy Cię jeszcze w neofolkowym projekcie?

TW: Mało prawdopodobne. Sol Invictus być może zagra koncert albo dwa, zanim porzucę ten projekt i jeśli uda mi się stworzyć parę kompozycji. Może ukaże się jakiś singiel, ale na kolejny album Sol Invictus nie ma szans.

AM: Podoba Ci się ostatnia płyta Faith No More ;)? (Oczywiście chodzi o tytuł płyty „Sol Invictus”)

TW: Chciałbym zobaczyć z tego jakieś tantiemy, to na pewno.

AM: Dziękuję za wywiad i mam nadzieję, do zobaczenia na koncertach w Polsce.

AM: Też mam taką nadzieję.

Sol Invictus – Bandcamp

Tony Wakeford – Bandcamp

Crisis – Bandcamp

Sol Invictus – fb


tł. Andrzej Krawczyk

Anxious arrow