KUNTARI – Nauczyłem się postrzegać wibracje zamiast nut

Kuntari interview
Band Archive

KUNTARI to indonezyjski duet tworzony przez Teslę Manafa i Rio Abrora, wywodzących się z Bandung w Zachodniej Jawie. Muzycy określają swoje brzmienie mianem “primal-core” – autorskiego połączenia eksperymentu, rytmicznej intensywności, improwizacji oraz inspiracji zaczerpniętych z różnych tradycji muzycznych Indonezji. Ich twórczość wymyka się prostym klasyfikacjom, łącząc elementy jazzu, minimalizmu, noise’u, muzyki perkusyjnej i własnych poszukiwań sonicznych.

W rozmowie Tesla Manaf opowiada o odejściu od środowiska jazzowego, genezie pojęcia “primal-core”, znaczeniu rytmu i dramaturgii w kompozycjach KUNTARI  oraz o tym, jak zespół postrzega relację między współczesnością a dziedzictwem kulturowym.

Artur Mieczkowski

Kuntari interview
Band Archive

Artur Mieczkowski: Twoja droga zaczęła się od jazzu, a dziś tworzysz muzykę znacznie bardziej rytualną, fizyczną i ekstremalną. Co musiało się w Tobie zmienić, żeby Kuntari w ogóle mogło powstać?

Tesla Manaf: Jako artysta jazzowy uważam, że nigdy nie osiągnę najwyższego poziomu, jeśli pozostanę w moim kraju. Stopniowo zaczęło mnie to stresować, ponieważ muszę dążyć do zdobycia określonych umiejętności i osiągnięcia odpowiedniego poziomu, by zostać zaakceptowanym w świecie jazzu – to dość toksyczne środowisko, które prowadzi również do samoniszczenia. Postanowiłem więc głęboko zajrzeć w głąb siebie i poszukać skarbów moich przodków, z których mogę czerpać wiedzę i dzięki którym mogę się rozwijać, nie naruszając przy tym mojego wewnętrznego spokoju jako artysty.

A.M.: W opisach Kuntari pojawia się określenie “primal-core”. Co ono właściwie oznacza dla Was – bardziej estetykę, sposób pracy czy może pewien stan psychofizyczny?

Tesla Manaf: Muszę się wyróżnić w świecie eksperymentalnej muzyki, w którym tysiące artystów ma swój własny, niepowtarzalny styl. Zacząłem od stworzenia gatunku, o którym nikt wcześniej nie słyszał – “Primal-Core” doskonale oddaje to, czym się zajmujemy, i to się sprawdza. Wielu organizatorów i festiwale zaprosiło nas, ponieważ zaciekawił ich nasz gatunek.

A.M.: Wasza muzyka często sprawia wrażenie balansowania między transowym rytuałem a industrialnym chaosem. Czy interesuje Was napięcie między tym, co ancestralne, a tym, co współczesne i zurbanizowane?

Tesla Manaf: Dorastałem w miejskiej społeczności, w otoczeniu nowoczesności, ale w Indonezji tak łatwo jest połączyć ze sobą elementy kultury tradycyjnej i wielkomiejskiego stylu życia. Tradycyjne elementy można znaleźć w najbliższym sąsiedztwie – czy to w architekturze, kuchni, strojach, czy muzyce. Nie chcę rozdzielać tej dwoistości; wolę czerpać z jej obu stron, co w cudowny sposób znalazło odzwierciedlenie w naszych występach i brzmieniu.

A.M.: W wielu zachodnich projektach wykorzystujących elementy tradycji łatwo popaść w folklorystyczną dekoracyjność. Jak Wy podchodzicie do pracy z indonezyjskim dziedzictwem, żeby uniknąć takiej powierzchowności?

Tesla Manaf: Naszym celem jest unikanie tradycyjnych instrumentów, a jednocześnie brzmienie jak muzyka tradycyjna przy użyciu zachodnich narzędzi. Robię to, by rzucić wyzwanie zachodnim standardom i poddać je w wątpliwość. Jako mieszkaniec miasta prawie nigdy nie miałem styczności z kulturami tradycyjnymi, ale one są już w naszej krwi, więc wolę nie narzucać tego, czego nie mamy, i pokazywać to, co naśladujemy.

A.M.: Czy podczas komponowania bardziej myślicie o dźwięku jako strukturze muzycznej, czy raczej jako energii oddziałującej bezpośrednio na ciało?

Tesla Manaf: Od najmłodszych lat uczyłem się muzyki klasycznej, która stała się dla mnie fundamentem muzycznym, dlatego tworzenie struktury podczas komponowania przychodzi mi naturalnie, nie wykluczając przy tym improwizacji. Jednak motyw przewodni, prolog, coda i wszystko, co się w nich mieści, sprawia, że czerpię z komponowania tysiąckrotnie większą radość.

Kuntari interview
Band Archive

A.M.: W Kuntari bardzo ważny jest rytm – momentami wręcz hipnotyczny i fizyczny. Powtarzalność od wieków obecna jest zarówno w muzyce rytualnej, jak i współczesnej muzyce eksperymentalnej. Co najbardziej interesuje Was w jej działaniu na ciało i percepcję?

Tesla Manaf: Jako Indonezyjczycy mamy tysiące wysp, ponad tysiąc języków i około 500 kultur; nasza muzyka zawsze opiera się na rytmie, niezależnie od tego, czy jest powolna, czy skomplikowana i szybka. Muzyka rytualna w Indonezji ma charakter powtarzalny i hipnotyczny – towarzyszy pogrzebom, żniwom, ślubom, obrzędom obrzezania i tak dalej. Tak, wpłynęła na nas na wiele sposobów, ale na scenie staram się tego unikać i tworzę muzykę bardziej nastawioną na ruch.

A.M.: W opisach Waszej muzyki często pojawiają się odniesienia do zachodniej Jawy i miejskiego krajobrazu Indonezji. Na ile konkretne miejsca i lokalne doświadczenia przenikają do twórczości Kuntari.

Tesla Manaf: Właściwie to pochodzimy z Zachodniej Jawy, ale w naszej muzyce prawie nigdy nie nawiązujemy do tego regionu. W Zachodniej Jawie na tradycyjnych instrumentach gra się powoli i monotonnie; czasami pojawiają się utwory w średnim tempie ze skomplikowanymi partiami tutti, ale służą one głównie jako akompaniament dla tancerzy. Inspirację czerpiemy głównie ze Wschodniej Jawy, gdzie gra jest niesamowicie szybka i precyzyjna, a także z Sulawesi, gdzie rytm wymaga ogromnej energii.

A.M.: W Waszej muzyce słychać zarówno improwizację, jak i bardzo świadome budowanie napięcia. Jak wygląda Wasz proces pracy – czy utwory rodzą się spontanicznie, czy raczej długo ewoluują?

Tesla Manaf: Zazwyczaj nie zmieniają się i nigdy nie powstają spontanicznie. Jak już wcześniej wyjaśniłem, tworzę strukturę podobną do tej w muzyce klasycznej, ale dramaturgia zawsze ewoluuje z upływem czasu, aby wzbudzić w utworze większe napięcie, emocje i dramatyzm. Mogę śmiało powiedzieć, że nasza dramaturgia jest naszą największą zaletą, która sprawia, że ludzie wstrzymują oddech i chcą więcej.

A.M.: Kiedy słucha się Kuntari, trudno czasem rozdzielić element duchowy od czysto sonicznego doświadczenia. Czy rytuał jest dla Was realnym punktem odniesienia, czy bardziej metaforą intensywnego słuchania?

Tesla Manaf: Nie, rytuały nigdy nie były częścią naszych kompozycji ani występów. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy kochają własne brzmienie, co oznacza, że potrafimy stworzyć odmienne doznania dźwiękowe na różnych systemach nagłaśniających. System się dostosowywał, głośniki odpowiadały na naszą muzykę – zawsze brzmiało to inaczej i nas zaskakiwało. Niezależnie od tego, czy gramy na małych scenach, w salach koncertowych, na najlepszych głośnikach na świecie, czy podczas bardziej kameralnych występów, uwielbiamy to, jak nasze brzmienie zmienia się w zależności od otoczenia.

A.M.: Jak wygląda relacja między tradycyjnymi instrumentami i technikami a elektroniką? Czy traktujecie je jako równorzędne narzędzia, czy jedno z nich niesie inną „wagę kulturową”?

Tesla Manaf: Właściwie to od 2018 roku już nie „ćwiczę”. Całkowicie przestałem słuchać muzyki; wielokrotnie chodziłem na koncerty tylko po to, by poczuć energię i nauczyć się, jak dźwięk oddziałuje na moje ciało. Nauczyłem się postrzegać wibracje zamiast nut, dlatego muzyka KUNTARI opiera się na rytmie. Nigdy nie uczyłem się gry na tradycyjnych instrumentach, ani przez chwilę, ale podziwiałem ich prostotę, rozstrojone i niedoskonałe brzmienie – to sprawia, że myślę inaczej i nie dążę do zachodniego stroju.

A.M.: Indonezyjska scena eksperymentalna jest dziś coraz bardziej widoczna globalnie. Jak Wy ją postrzegacie od środka? Co według Was wyróżnia ją na tle scen europejskich czy amerykańskich?

Tesla Manaf: Myślę, że już od 2018 roku scena ta jest spora, wielu eksperymentalnych muzyków z Indonezji przetarło szlak już wiele lat temu, dzięki czemu możemy cieszyć się tym, co mamy teraz. Jesteśmy za to wdzięczni. Scena rozwija się bardzo szybko i staje się coraz większa, ale jej przedstawiciele rzadko eksperymentują – głównie powtarzają utarte schematy i bardzo się starają wyróżnić, mając przy tym znacznie mniejsze doświadczenie. Mamy przywilej podróżowania po świecie, dzięki czemu odkryliśmy, że KUNTARI jest zespołem jedynym w swoim rodzaju – nikt nie brzmi tak jak my, ale jednocześnie widzieliśmy wielu artystów eksperymentalnych na całym świecie, którzy przekraczają granice dzięki nowym instrumentom i nowym koncepcjom, co naprawdę nam się podoba. Indonezyjczycy znacznie różnią się od innych, gdyż mamy setki starożytnych utworów muzycznych, które mamy we krwi i które czekają na swój moment, by wybuchnąć i rozwinąć się.

A.M.: Zachodni odbiorcy często opisują muzykę spoza Europy kategoriami „mistycyzmu” albo „egzotyki”. Jak reagujecie na takie interpretacje?

Tesla Manaf: Rasizm! Muzyka jest po prostu muzyką – jeśli jest dobra i odpowiednio przedstawiona, potrafi trafić do słuchacza niezależnie od tego, skąd pochodzi.

Kuntari interview
Band Archive

A.M.: Wasze koncerty wydają się bardzo intensywne fizycznie – niemal jak wspólne doświadczenie napięcia między Wami a publicznością. Co jest dla Was najważniejsze podczas grania na żywo?

Tesla Manaf: Brzmienie, zawsze to brzmienie. Dbałość o każdy szczegół naszych instrumentów ma dla nas ogromne znaczenie. Znamy nasze brzmienie na pamięć – wiemy, jak reaguje i jak się zachowuje w różnych sytuacjach. I to właśnie przekazujemy sobie samym oraz publiczności, w pewnym sensie sami jesteśmy odbiorcami naszej muzyki – wykonujemy ją, ale jednocześnie ona nas porusza. Dlatego nigdy nie nudzi nam się granie jej setki razy.

A.M.: Kuntari funkcjonuje na styku wielu światów – muzyki eksperymentalnej, tradycji, noise’u, metalu czy improwizacji. Czy są jeszcze obszary dźwięku lub praktyki artystyczne, których nie eksplorowaliście, a które szczególnie Was dziś pociągają?

Tesla Manaf: Niekoniecznie, ale zawsze fascynuje nas to, jak artyści eksperymentujący tworzą coś nowego i prezentują to w wyjątkowy sposób. Po raz kolejny mamy ogromne szczęście, że możemy podróżować po wielu krajach i spotykać tam wielu wspaniałych artystów.

A.M.: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w realizacji Twoich planów.

Tesla Manaf: Terima Kasih

Bandcamp
Spotify