Eleonora Kampe – Głos jako instrument

Eleonora Kampe

Eleonora Kampe – łotewska artystka mieszkająca w Rydze – należy do grona twórczyń, które konsekwentnie poszerzają rozumienie głosu jako pełnoprawnego instrumentu i nośnika doświadczeń cielesnych oraz emocjonalnych. Jej praktyka wyrasta z wieloletniego zanurzenia w muzyce eksperymentalnej i sztuce dźwięku, gdzie improwizacja, kompozycja na żywo i uważne słuchanie splatają się w jeden proces. W swoim drugim solowym albumie Breath. Play. Kampe skupia się na pracy z oddechem i stanami emocjonalnymi – traktując studio nagraniowe jako przestrzeń introspekcji i transformacji. To muzyka powstająca z napięcia między spontanicznym gestem a świadomą formą, między somatyką a wyobraźnią. Równolegle artystka funkcjonuje w innych kontekstach – m.in. w duecie Ringhold, gdzie łączy techniki eksperymentalnego głosu ze śpiewem i narracją. W rozmowie opowiada o swoich początkach, rozumieniu „głosu jako instrumentu”, granicach eksperymentu, procesie twórczym oraz o tym, jak osobiste doświadczenia i emocjonalne kryzysy mogą stać się impulsem do powstania dźwięku.

Artur Mieczkowski

Eleonora Kampe
Photo: Liene Drazniece

Artur Mieczkowski: Jak zaczęła się Twoja przygoda z voice artem i światem eksperymentalnej muzyki?

Eleonora Kampe: Zaczęłam chodzić na wydarzenia z muzyką eksperymentalną, gdy miałam 17 lat. Okazało się, że uczestnictwo w tego typu happeningach było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Minęło jednak wiele lat, zanim pomyślałam, że mogłabym brać w nich udział jako wykonawczyni. W wieku 24 lat zaczęłam uczyć się pracy z głosem po tym, jak przyśniło mi się, że pewna osoba (którą znałam tylko bardzo powierzchownie) uczy mnie czegoś wyjątkowego. Sen nie zdradził dokładnie, czego mnie uczyła, ale pozostawił po sobie mocne wrażenie. Wkrótce porozmawiałam z tą osobą w rzeczywistości i okazało się, że faktycznie zajmuje się nauczaniem głosu. Brzmi to bardzo ezoterycznie, ale staram się patrzeć na to realistycznie – myślę, że po prostu miałam taki sen i z ciekawości postanowiłam przenieść go w sferę realną. Reszta jest już historią, a ja zostałam wprowadzona do świata mojego instrumentu.

A.M.: Co oznacza dla Ciebie pojęcie „głos jako instrument” i jak je interpretujesz w swojej twórczości?

E.K.: „Głos jako instrument” to podstawowa koncepcja w mojej praktyce muzycznej. Jest to jeden z moich głównych elementów składowych, podobnie jak gra na flecie jako instrumencie dla flecisty. Od początku wydawało mi się sensowne tworzenie kompozycji dźwiękowych przy użyciu tekstur wokalnych. Głos może brzmieć jak instrument dęty lub smyczkowy. Brzmi również po prostu jak głos. Jest również pięknym instrumentem dźwiękowym. To instrument fizycznie powiązany z doświadczeniem życiowym każdej osoby.

A.M.: Jakie były najważniejsze momenty lub osoby, które wpłynęły na rozwój Twojego artystycznego języka?

E.K.: To trudne pytanie, a moja pierwsza myśl to życie jako jedna wielka, rozwijająca się chwila.

A.M.: Twoje projekty często balansują między improwizacją a kompozycją – jak wygląda Twój proces tworzenia dźwięku?

E.K.: Na początku zajmowałam się swobodną improwizacją, ale w ostatnich latach postanowiłam traktować swoją twórczość bardziej jako kompozycję na żywo. Termin ten lepiej pasuje do mojej obecnej pracy, ponieważ poznałam już swój styl, drogi, którymi lubię podążać i nastrój, który chcę przekazać. Rozpoczynając występ na żywo, mam już wizję tego, jak może on wyglądać – czuję więc, że raczej komponuję na żywo, niż improwizuję od podstaw. Podczas pracy nad albumami nagrywam wiele światów głosowych, a następnie zaczynam studiować nagrany materiał i sprawdzam, w jakim kierunku mnie prowadzi. Zazwyczaj mam też koncepcję, którą chcę wpleść w album. Tak więc mój proces twórczy polega na komunikowaniu się i próbie połączenia koncepcji z materiałem, który uchwyciłam podczas nagrywania. Mój proces wymaga dużo słuchania po wykonaniu wielu nagrań.

A.M.: Czy możesz opowiedzieć o emocjonalnych stanach, które wyrażasz w swoim albumie Breath. Play. i jak one rezonują z oddychaniem i ciałem?

E.K.: Koncepcja Breath. Play., czyli „praca nad stanami emocjonalnymi za pomocą sztuki głosowej”, narodziła się zimą 2024 roku, kiedy nagrywałam serię zatytułowaną in anticipation. Właśnie wtedy zaczęłam zgłębiać połączenie sztuki głosowej i somatycznych stanów umysłu. Był to dla mnie trudny emocjonalnie okres i postanowiłam dosłownie zabrać swoje zmartwienia do studia i przyjrzeć się im poprzez spektrum głosu. Interesujące było dla mnie obserwowanie, jak kompozycja powstaje pod wpływem uczuć kierujących oddechem, a oddech kieruje głosem.

A.M.: W jaki sposób Twoja twórczość solo różni się od pracy w duetach lub projektach takich jak Ringhold?

E.K.: Moje korzenie tkwią w eksperymentalnym głosie. Kiedy zaczęłam praktykować abstrakcyjną sztukę głosu, przez wiele lat nie wyobrażałam sobie, że pójdę w stronę materiału lirycznego. Grałam solo i współpracowałam z artystami dźwiękowymi z kręgu eksperymentu. Ringhold to mój duet z gitarzystą Kalle Tikasem – gramy awangardowe bluesowe piosenki z prawdziwymi tekstami i dramatyzmem. To projekt, w którym mogę łączyć techniki eksperymentalnego głosu ze śpiewem. To jak granie na dwóch różnych instrumentach – głosie śpiewanym i głosie abstrakcyjnym.

A.M.: Czym dla Ciebie jest eksperyment w muzyce i gdzie przebiega granica między eksperymentem a konceptualnym działaniem?

E.K.: Muzyka eksperymentalna może być sposobem na odsunięcie się od naszej narzuconej rzeczywistości – sposobem na doświadczanie nietypowych możliwości ludzkiego życia społecznego. To forma terapii. Nie jestem pewna, gdzie przebiega granica między eksperymentem a konceptualnością. Sam eksperyment może być konceptem. Lubię podchodzić eksperymentalnie do różnych koncepcji. Dla mnie eksperymentowanie jest soczewką – a koncept tym, co widzisz przez tę soczewkę.

Eleonora Kampe
Photo: Liene Drazniece

A.M.: Jak wygląda Twój codzienny rytuał pracy nad głosem i dźwiękiem – czy masz jakieś techniki praktyki?

E.K.: Mam okresy, kiedy regularnie ćwiczę głos i takie, gdy niewiele ćwiczę i zaczynam się martwić, czy wciąż potrafię śpiewać. Ostatnio staram się łączyć praktykę wokalną z pracą studyjną – wchodzę do studia, ustawiam nagrywanie i zaczynam robić coś z głosem, coś w rodzaju rozgrzewki, która potem rozwija się w coś ciekawego i wtedy to nagrywam. Zauważyłam, że po tylu latach pracy z głosem najlepszą rozgrzewką są różnego rodzaju rozciąganie i ćwiczenia ruchowe bez użycia głosu, a następnie głębokie nucenie.

A.M.: Jakie są Twoje plany na przyszłość – nowe projekty, kolaboracje lub eksperymenty, o których możesz opowiedzieć już teraz?

E.K.: Pracuję nad kilkoma rzeczami tutaj, w Rydze, a także zaczyna się formować nowy album z kompozycjami wokalnymi. Czekam na wiosnę i trasę koncertową z Ringhold po krajach bałtyckich. Cały czas mam w głowie różne pomysły i równolegle prowadzę różne działania.

A.M.: Dziękuję bardzo za wywiad. Życzę powodzenia w realizacji Twoich planów.

E.K.: Dziękuję! Staram się ustawić pod idealnym kątem, żeby złapać szczęście! Najlepsze życzenia dla Ciebie i dla Anxious Mag.!

Recenzja Eleonora Kampe – Breath. Play. w Anxious

Bandcamp
instagram