Ab intra — Radosław Kamiński

SUPREMUS_front

Projekt Radosława Kamińskiego – Ab intra – to swoiste poszukiwanie na niwie około ambientowych dźwięków kierujących się w stronę drone’owych i elektronicznych ścieżek, przecinając strumień rytmu i pulsacji. To podróż od wnętrza umysłu na zewnątrz, spiralą, fraktalem. Niespiesznie, wnikając w nieznane zakamarki i zabierając uczucia, a może pustki. Jest trochę jak kosmiczna rzeka, ocean, które rozlewają się po horyzoncie i w pewnym momencie nie widzimy a słyszymy i czujemy wibracje pod skórą, wewnątrz umysłu. Wszystko w tych dźwiękach się przenika i nawzajem jednoczy, by za chwilę się oddalić.
Działalność zaczął w 2006 r., nagrał pięć autorskich płyt, kolaborował m.in. z 1000schoen (split z 2014 r.) i jest widywany na płytach składankowych.
Poza tym ilustruje swoje wizje, wyrażając się przez proste formy symboli i struktur, faktur. Niedopowiedzenia, klucze, co doskonale się uzupełnia z tworzoną muzyką Ab intra.
O tym i kilku innych rzeczach miałem sposobność porozmawiać z Autorem. Zapraszam.

Artur Mieczkowski, 28.08.2021 r.


Artur Mieczkowski: Cześć. Rok temu wyszła w Zoharum płyta „Henosis VI-XI”. Czy to jest już pełne zjednoczenie, które miało się dokonać, czy planujesz kontynuację tej podróży?

Radosław Kamiński: Cześć. „Henosis VI-XI” kończy 11 etapowy proces, oczywiście tylko na poziomie sonicznej, symbolicznej, metaforycznej ilustracji zawartej na obydwu albumach. Pozostaje mieć nadzieję, że rzeczywistość odpowie na poruszone dźwiękiem wibracje i owy proces będzie dokonywał się dalej, realnie tu i teraz ;) Oczywiście planuję kontynuację podróży, którą jest w ogóle działanie pod nazwą Ab intra, ale niewiadomym jest dokąd ona mnie zaprowadzi.

AB_INTRA_HENOSIS_VI-XI_cover-02-768x690

AM: A przeszłość? Początek to „Demiurgia”, czy było coś wcześniej oficjalnego? Jak postrzegasz z perspektywy czasu ten materiał vs „Henosis VI-XI”, bo to chyba Twój ostatni materiał zaprezentowany światu?

RK: „Demiurgia” to pierwszy materiał. Traktuję go jako demo i z perspektywy czasu oceniam bardzo krytycznie. Jest niespójny, fatalny pod względem technicznym, nie wspominając o koszmarnej okładce. Teraz zostawiłbym z niego może trzy, cztery utwory. Wtedy dał o sobie znać entuzjazm neofity, więc pewne rzeczy nie zostały do końca przemyślane. Od „Henosis VI-XI” dzieli „Demiurgię” przepaść, ale pewnie bez tego pierwszego kroku nie byłoby tych dźwięków co teraz.

AM: Domyślam się, że pracujesz nad nowym materiałem. W którym kierunku zmierzasz, kontynuacja świetnej, minimalistycznej podróży z „Henosis”? Czy szukasz nowych środków, wrażeń w dźwiękach?

RK: Teraz Ab intra trochę odpoczywa. Oczywiście powstają jakieś rzeczy, ale na obecnym etapie ciężko powiedzieć czy staną się one częścią nowego materiału. Raz idzie to w stronę ambientowej ściany, a czasem w dość wyrazistą elektronikę. Staram się szukać nowych środków i wrażeń. Póki co, nowe próbki pojawią się w niedługim czasie na pewnych kompilacjach.

AM: Austin Osman Spare kiedyś rzekł: ‘Obejmij rzeczywistość wyobraźnią’. Ty swoje motto wysnułeś: ‘Audiowizualna przestrzeń doświadczania wyobraźni’. Widzę tu z jednej strony zbieżność, z drugiej rozszerzenie koncepcji o dźwięk. Jak to odbierasz?

RK: To ciekawe, że w tym kontekście przywołałeś Austina Osmana Spare’a. To bardzo inspirująca i z pewnych względów bliska mi postać. Dźwięk jest w moim odczuciu najważniejszym i najsilniej oddziałującym na nas medium. Pomaga obudzić, kształtować, rozwijać i poznawać potencjały zawarte w naszej indywidualnej, bądź zbiorowej wyobraźni. A to już może być wspaniałym kluczem do samopoznania. Taka jest w ogóle idea Ab intra, którą próbuję realizować. Aby oprócz mojego doświadczenia wyobrażeniowego zawartego w muzyce, stworzyć przestrzeń do podróży dla ewentualnych odbiorców. Stąd też owe motto, które może można potraktować jak objęcie rzeczywistości wyobraźnią i dźwiękiem. Obejmijmy rzeczywistość dźwiękiem! Nie jest to, rzecz jasna nic oryginalnego, ale oryginalność nigdy nie była jakimś moim zasadniczym założeniem.

AM: Przyznaję trafnie. Tak jak u Spare’a jest wiele niedopowiedzeń, wolności na własne interpretacje jego obrazów, jednoczesne wdrażanie się w świat symboli, własne kreowanie magicznych światów, tak w Twoich dźwiękach jest dużo przestrzeni na wyobrażanie sobie otoczenia poprzez stymulację minimalizmem w warstwie muzycznej. Masz jakiś konkretny cel, gdzie Twoja muzyka ma zaprowadzić odbiorcę? W końcu to Ty naprowadzasz nas, odbiorców tym dźwiękiem.

RK: Cel, jeżeli można tak to nazwać, będzie z natury rzeczy inny dla każdego. Dla mnie proces tworzenia tej muzyki to rodzaj poznania samego siebie, wgląd wewnętrzny. Wiesz, to jest jak sprzężenie zwrotne, robię dźwięki pochodzące ze „świata” pewnych inspiracji, po czym doprowadzają mnie one do „świata” pewnych inspiracji. Fajnie byłoby gdyby, te dźwięki umożliwiły komuś coś podobnego we własnym zakresie, bo każdy nadaje swoje znaczenie temu z czym się styka. Jeżeli taki cel jest uzyskany, to muzyka spełnia swoją rolę.

AM: Czyli założenie Ab intra/od wewnątrz od początku do końca, do środka, na zewnątrz, spirala, fraktal spełnia się.

RK: To jest raczej nie do sprawdzenia. Czasem dostaję sygnały z zewnątrz, że te dźwięki uruchamiają czyjąś wyobraźnię, więc kto wie? Może fraktal się powiela?

bolkow1

AM: Koncerty łączysz z oprawą wizualną, rozumiem, że jest to swoiste dopełnienie dźwięku z obrazem.

RK: Tak, to od początku dźwięk i obraz wydaje mi się nierozerwalny. Chociaż przyznam, że w początkowej fazie ta warstwa wizualna była niezbyt przemyślana. Od pewnego momentu jednak staram się by rzeczywiście animacje były równie ważną częścią tego przedsięwzięcia, by stanowiły równie istotny, działający na odbiorcę czynnik.

5_SPOTKANIE_Radoslaw_Kaminski_page5-722x1024

AM: Tworzysz też grafiki, m.in. komiksy. Zaintrygowało mnie „Spotkanie”, krótki komiks o kosmicznej miłości. Niestety nie miałem okazji się z nim zapoznać. Czy w warstwie wizualnej również operujesz też minimalizmem, naprowadzającymi symbolami, przenośniami, czy w tej przestrzeni poruszasz się już bardziej dosłowną treścią? Po tytule sądząc, nie sądzę, ale chciałbym poznać Twoje podejście, jako twórcy :)

RK: Komiksy, które robię od niedawna (na razie jest to kilka krótkich form), są, jak dotąd, kompletnie bezsłowne. Ta forma bardzo mi odpowiada, pozwala na budowanie czystej graficznej narracji. Aczkolwiek komiks jest na ogół medium, które operuje konkretnymi przedstawieniami, czytelnym rysunkiem, ilustracją. Więc rzeczy, które robię w komiksie nie są aż tak abstrakcyjne, nadal jednak są nacechowane minimalizmem i niedosłownością. Nic nie stoi na przeszkodzie by posługiwać się w tej materii symbolami, metaforą bądź jakąś formą „odrealnienia”, które preferuję. „Spotkanie” ukazało się w piątym numerze zina „Warchlaki”, który jest świetnym miejscem pokazującym dziwne, niezależne komiksy.

AM: Jesteś też autorem swoich okładek? Tu również symbolika łączy się z kolażem, nienachalną fakturą, niedopowiedzeniem.

RK: Tak, mam taką przypadłość, że muszę w jak największym zakresie ogarniać sam to czym Ab intra jest, więc siłą rzeczy, nie może być inaczej w przypadku okładek. Na początku tego niedopowiedzenia było mniej. Okładka „Aura imaginalis” jest np. dość „gotycyzująca”, przedstawiająca. Potem proces minimalizacji zaczął postępować. Też pewnie przez „gęstość” samej muzyki, pewnie też żeby za dużo obrazem nie powiedzieć, nie przesadzić. By pojawiła się przestrzeń dla odczucia, wrażenia odbiorcy. Przypuszczam, że na taki sposób potraktowania okładek jaki ma miejsce teraz, mógł mieć wpływ fakt, że jestem trochę wkręcony w suprematyzm Malewicza i abstrakcję malarską.

AM: Skoro o inspiracjach mowa, kto i co na poziomie muzycznym Cię intryguje, pcha do przodu Twój twórczy umysł?

RK: W ostatnich latach ciężko mi wskazać konkretną inspirację, rozmyły mi się gdzieś granice muzyczne, to mogą być nawet rzeczy usłyszane przypadkiem. Kiedyś natomiast byłem/jestem zafascynowany rzeczami z Cold Meat Industry (Raison d’etre, wczesne Ordo Equilibrio, Arcana, Mz.412, Aghast, Deutsch Nepal, Desiderii Marginis, Sephiroth, BDN), z Loki Foundation (Inade, Fjernlys, Predominance, Combative Alignment), z Aural Hypnox (szczególnie Zoat Aeon). Poza tym na pewno wpływ wywarły na mnie: Lustmord, Thomas Köner, Land:Fire, Northaunt, Atomine Elektrine, Bad Sector, Endura, Swartalf, Lull, The Moonlay Hidden Beneath a Cloud, Coil, Ain Soph, Blood Axis, Kraftwerk, Dead Can Dance, Cluster/Qluster, Popol Vuh. Lubię wczesne Tangerine Dream i Klausa Schulze z lat 70. Gdzieś też oczywiście znalazło się miejsce na Death in June, Current 93, SPK, Nurse With Wound, The Anti Group i Cyclobe. Oprócz wyżej wymienionych często wracam do Roberta Richa, Steve’a Roacha, działa na mnie Tim Hecker, Fennesz, Mathias Grassow, Ben Frost, Nils Frahm, Lorn, Gas, Loscil, Giulio Aldinucci, Abul Mogard. Wybiórczo, ale często zdarza mi się słuchać techno i dub techno. Lubię też stawiać czoła takim kompozytorom jak Eric Satie, Karlheinz Stockhausen, Iannis Xenakis, György Ligeti, La Monte Young, Steve Reich, Phillip Glass, Terry Reily, Arvo Part, Suzanne Ciani, Pauline Oliveros, Eliane Radigue etc. O black metalu już nie wspomnę bo zabraknie miejsca ;)

AM: Poza Malewiczem w grafice?

RK: Poza Malewiczem, jeśli chodzi o malarstwo/grafikę to dużo twórców, z różnych względów, wywiera na mnie wrażenie. Ciężko będzie wymienić wszystkich, ale na pewno interesują mnie Mondrian, Kandinski, Pollock, Hilma af Klint, Ad Reinhardt, Rothko, Max Ernst, Bosch, Carravaggio, Dürer, Beardsley, Klimt, Munch, Böcklin, Kubin, Schiele, Hokusai, Caspar Walter Rauh, Felicien Rops, Gustav Dore, Odilon Redon, Carlos Schwabe, Alphons Osbert, Jean Delville, Jan Toorop, F. Kupka, Franz von Stuck, Lévy-Dhurmer, Archip Kuindży, C. S. Friedrich, Tadeusz Cieślewski (syn), Witkacy, Schulz, de Chirico, Bellmer, G. B. Piranesi, Jerzy Tchórzewski, Kantor, Čiurlionis, Wols, Hans Hartung, Yves Klein, Fangor, Józef Gielniak. Lubię też niektóre rzeczy Beksińskiego, Urbanowicza, Henryka Wańka, Urszuli Broll. No i Spare’a też ;)

AM: Spare wszechobecny ;) Stworzyłeś też artwork dla Troum. Nie było oferty kooperacji na planie muzycznym?

RK: Niestety nie było :) A bardzo lubię ich twórczość, to byłoby prawdziwe wyzwanie ;)

ENTELECHEIA_front_1-768x768

AM: Udzielasz się też w 1000schoen, jak doszło do tej współpracy?

RK: 1000schoen to projekt Helgego S. Moune, który swego czasu współtworzył Maeror tri. Do współpracy doszło za sprawą Maćka Mehringa z Zoharum. Pojechaliśmy grać koncert w Bremen, tam się spotkaliśmy, spędziliśmy rewelacyjny czas. Potem powstał split 1000schoen/Ab intra, zagraliśmy koncert w Warszawie. Tak to wyglądało.

AM: Czyli jednorazowy wyskok. Jeszcze jakieś kolaboracje, w któryś brałeś udział?

RK: Zaistniały kolaboracje trochę innego rodzaju. Kiedyś robiłem muzykę do performance butoh Wojtka Matejki w pracowni Andrzeja Urbanowicza na Piastowskiej 1 w Katowicach, a niedawno dźwięki do instalacji wizualnej Ernesta Ziemianowicza.

AM: Świetnie. Przyznaję, że tym performance w pracowni Urbanowicza mnie zaintrygowałeś. Opowiesz coś więcej na ten temat?

RK: Nie pamiętam kiedy doszło do narodzin tego pomysłu, ale właśnie na Piastowskiej doszło do realizacji tej czającej się w naszych głowach idei. Pracownia Urbanowicza to świetne, bardzo klimatyczne miejsce, przesycone specyficzną aurą. Przygotowałem 23 minutowy set, który odegrałem do tańca Wojtka. To było krótkie, ale bardzo intensywne doświadczenie. Chyba jedno z ciekawszych scenicznych. Występ odbył się w towarzystwie “Wielkiej pizdy szczającej na świat”, co było nie lada zaszczytem ;)

AM: Co powstaje najpierw w Twojej głowie, obraz czy dźwięk?

RK: To się wzajemnie uzupełnia. Chyba zależy od sytuacji. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Na samym początku, pod wpływem słuchanej wówczas muzyki powstawały w wyobraźni obrazy, do których z kolei pragnąłem stworzyć własną muzykę. One też spowodowały dążenie do malarstwa. Teraz te dwie formy wyrażenia płyną jednym nurtem, wzajemnie się przenikając, ale też czasem od siebie oddalając.

AM: Gdyby ktoś miał dołączyć w warstwie lirycznej do „gadania” w Twojej przestrzeni dźwięku i obrazu, kto to by był?

RK: W ogóle nie myślę o Słowie w Ab intra, poza tytułami płyt ;) Pewnie powstałby inny projekt na taką okoliczność.

AM: “Widzę/słyszę” to ;) I kto wie co przyniesie przyszłość. Właśnie, jakie plany na najbliższy czas?

RK: Na razie nic konkretnego, poza chęcią wyedytowania w świat większej ilości zrobionych rzeczy. Coś tam się kłębi, coś zaczyna, coś jest kontynuowane. Może trochę więcej wizualnych rzeczy (komiks, malarstwo) ale dźwięk na pewno pozostanie, bo on wszystko prowadzi.

AM: Dziękuję za intrygującą rozmowę.

RK: A ja dziękuję za ciekawe pytania, możliwość zaprezentowania się i zainteresowanie!


Bandcamp | FB YT | VisualArts

Anxious arrow