Volcano The Bear – Proganoff Novoliage

Volucan / 12″ & 7″ Double Lathe / DL / 2025

Anxious Magazine Volcano The Bear – Proganoff Novoliage

Kiedy w połowie sierpnia, do skrzynki mailowej wpadła notka o nadchodzącym szybkimi krokami, nowym wydawnictwie Volcano The Bear ekscytacji nie było końca. Tak. Długa przerwa wydawnicza (ostatni długograj Golden Rhythm / Ink Music z 2012) umilana tytułami koncertowymi, czy mega, mamucią kompilacją większości niepublikowanego materiału Commencing oraz propozycjami solowymi / projektami łagodziły głód. Dwa lata temu doczekaliśmy się publikacji „zaginionego” Amateur Shakes, materiału rejestrowanego od 2007 do 2010 roku w legendarnym Faust Studio, a który z wielowątkowych przyczyn ujrzał światło dzienne z tak dużym opóźnieniem.   

W sumie, właśnie wydany tytuł, również powstał w specyficzny sposób, tak samo odjazdowy jak kalejdoskopowy świat Volcano The Bear. Pracę nad nim rozpoczęto już w 2020 roku i prawdopodobnie polegała na przygotowaniu materiału audio przez każdego z czterech jeźdźców apokalipsy: Clarence Manuelo, Aaron Moore, Nick Mott, Daniel Padden (wychodzi na to, że panowie ponownie działają w pełnym składzie). I właśnie tutaj objawia się kolejne oblicze Volcano The Bear. Dotychczasowe albumy rejestrowane: w jednorazowych, na wpół improwizowanych sesjach studyjnych w jednym podejściu, z ewentualnymi spontanicznymi „over dubbami” zawsze emanowały miriadami dźwięków. Nieobliczalna kolizja krautrocka, avant folku, impro, trybalnych egzotycznych wycieczek, poplątanych taśm, a wszystko to zalane sosem muzyki konkretnej.

Nagromadzony materiał został ukryty w tajnej, alchemicznej pracowni, w której Clarence, przez pięć lat poddawał go przeróżnym sobie tylko znanym procesom rozciągania, podgrzewania, mutacji, dekonstrukcji. Mówiąc krótko edytowaniu i aranżowaniu. Tutaj czas nie gra roli, kiedy „master at work” zakończy swoją działalność to ogłosi ją światu. 5 września nowina obiegła glob i otrzymaliśmy wydawnictwo winylowe, jak na alchemików przystało, w postaci podwójnego lathe cut: 12’’ i 7’’. Zabieg również celowy i również praktyczny. 12” zawiera dwie kompozycje, wydłużone ekskursje w świat dźwięku Volcano The Bear. Natomiast 7’’ to: dwie, zwięzłe wypowiedzi, powykręcane protest songi z których znana jest grupa, a idealnie pasujące do siedmiocalowego formatu.

Już od pierwszego podejścia do Proganoff Novoliage rejestrujemy pewną „różnicę” w porównaniu do poprzednich pozycji Volcano The Bear, zapewne spowodowaną wyborem nieco odmiennej metody pracy nad albumem (patrz wyżej). Oczywiście jest to cały czas Volcano The Bear, jednak z nową oprawą. Powyciągane frazy, niższe tonacje rozpoznawalnych instrumentów. Świat staje się bardziej lo fi. Jak to kiedyś bywało: taśma magnetyczna i żyletka i zabawa w montowanie nowego świata. Pętle, pętelki, nakładane, procesowane ukazują inną rzeczywistość, a wydawałoby się tak dobrze nam znaną. Głos zmutowany do momentu dziwności, tragikomiczności. Odczuwalny jest też brak perkusyjnej rytmiki, tutaj schowanej czy zamaskowanej (bardziej kojarzącej się może z solowymi wydawnictwami Nicka). W pewnych momentach jej miejsce zajmuje wypuszczona do przodu trąbką, która swoimi dandystycznymi pasażami przeszywa monochromatyczne przestrzenie, w towarzystwie zharmonizowanych pokładów wokalnych i zaśpiewów.

Koniecznością jest tu wspomnienie o gościach występujących / wspomagających na Proganoff Novoliage, a którzy dobrze są znani tym, którzy podążają za Volcano The Bear. Na Brackley Novoliage słyszymy Stewarta Brackleya, występującego z Aaronem w Dragon or Emperor i w Songs of Norway również z Aaronem i Nickiem. Na drugiej stronie 12’’ grupie towarzyszy Kevin Bayliss bardziej znany jako  Kev Reverb, który od lat towarzyszy Volcano The Bear jako inżynier dźwiękowy, często uznawany jako piąty członek zespołu. Nic dodać nic ująć.

7’’ proponuje nam dwa skondensowane przykłady jak w krótkim czasie można zahipnotyzować i zdekoncentrować słuchacza jednocześnie. Oparte na wokalnych akrobacjach, rytmicznych zapętleniach. Eksplorują zarówno potencjał głosu ludzkiego, jak i materiał do procesowania i przyszłościowego wykorzystania, tworząc wielowarstwowe foniczno – lingwistyczne mantry kończące się free szaleństwem.I jeszcze jedno: słysząc w połowie Bayliss Novoliage Aarona śpiewającego wersy z – dla mnie – sztandarowego, utworu I Am The Mould: „…I can see your house from here…” czuje się jak w domu, w domu Volcano The Bear. Dziękuje. 

Data wydania: 5 września 2025

Marek “Lokis” Nawrot