Tujiko Noriko – Pon

Editions Mego / 2LP/CD / 2026

Anxious magazine Tujiko Noriko Pon

Pon to album, który z jednej strony idealnie wpisuje się w dotychczasową twórczość Tujiko Noriko, a z drugiej – odsłania ją w sposób wyjątkowo bezpośredni i emocjonalny. Dedykowany zmarłemu kotu artystki, wychowanemu od małego i urodzonemu głuchym, staje się czymś więcej niż kolejną odsłoną jej charakterystycznego połączenia elektroniki, ambientu i avant-popu. To zapis żałoby, czułości i pamięci – bardzo intymny, ale nie sentymentalny.

Już od pierwszych minut słychać, że Noriko ponownie operuje swoim rozpoznawalnym językiem – kruchymi melodiami, subtelnymi szumami, ciepłymi syntezatorami i głosem, który bardziej unosi się nad muzyką, niż prowadzi ją w tradycyjnym sensie. Jednak w przeciwieństwie do wcześniejszych albumów, zwłaszcza bardziej „piosenkowych” momentów z Make Me Hard czy nawet nieco jaśniejszego GYU nagranego z Tyme., tutaj wszystko wydaje się bardziej rozproszone, zawieszone i kontemplacyjne.

Najbliżej Pon do wydanego w 2023 roku Cr​é​puscule I & II, ale nowy materiał jest jeszcze bardziej organiczny i osobisty. Tamten album miał w sobie filmowy rozmach i „nocny”, niemal abstrakcyjny charakter – momentami przypominał ścieżkę dźwiękową do nieistniejącego filmu science fiction. Pon schodzi bliżej ziemi. Nawet jeśli nadal korzysta z ambientowych przestrzeni i rozmytych struktur, robi to w sposób bardziej cielesny, domowy i emocjonalnie namacalny.

Szczególnie dobrze słychać to w Kazeyo Pon – utworze, który zaczyna się jak delikatna ballada, by stopniowo rozpłynąć się w nagraniach terenowych i odgłosach kota. To jeden z tych momentów, w których Noriko pokazuje, jak naturalnie potrafi łączyć eksperyment z emocjonalnym ciężarem. 

Równie mocnym punktem jest ponad dziesięciominutowe Knife of Yonder. Utwór rozwija się powoli, niemal ambientowo, by z czasem nabrać monumentalności i zaskoczyć kierunkiem, którego trudno byłoby spodziewać się po Noriko. To jeden z najbardziej epickich fragmentów w jej dyskografii – przypominający, że mimo całej delikatności potrafi budować formy o ogromnym dramaturgicznym ciężarze.

Istotne jest też to, jak mocno Pon pozostaje zakorzenione w japońskiej wrażliwości. Nie chodzi wyłącznie o język czy pojedyncze melodie, ale o sam sposób budowania atmosfery – skupienie na detalach, ulotności i codzienności. W twórczości Noriko było to obecne od dawna, jednak tutaj wybrzmiewa wyjątkowo wyraziście. Album przypomina momentami zbiór wspomnień albo dźwiękowy pamiętnik.

Na tle wcześniejszych wydawnictw Pon wydaje się jedną z najbardziej dojrzałych płyt artystki. Nie ma już potrzeby balansowania między eksperymentem a przebojowością, jak na początku lat 2000, kiedy jej muzykę często zestawiano z glitch-popem czy laptop folkiem. Dziś Noriko funkcjonuje całkowicie poza podobnymi kategoriami. Jej muzyka stała się bardziej wolna, cierpliwa i pewna własnego języka.

To album niezwykle „cichy”, ale niewątpliwie zostawiający ogromny ślad. Jeden z tych, które nie chcą imponować formą czy konceptem, a mimo to – albo właśnie dlatego – okazują się wyjątkowo poruszające.

Data wydania: 12 czerwca 2026

Artur Mieczkowski