FONORADAR / 2CD / 2026

Titanic Sea Moon na kolejnej płycie kontynuują swoją podróż w przestrzeń między dźwiękami. Słychać tu post rockową oszczędność w operowaniu dźwiękiem, dużo wybrzmiewa pomiędzy. Są ambientowe niemal fragmenty zadumy. Pojawia się i znika krautowa motoryka… Bywa psychodelicznie, czasem hałaśliwie. Ale przede wszystkim czuję, że to jest osobny głos, że zespół ma swój język i swoje rejony, które eksploruje i w których się umościł. Język ten jest minimalistyczny, ale pozostaje zrozumiały.
Cały materiał jest spójny, nie miałem nawet przez moment wrażenia obcowania z czymś posklejanym z obcych sobie klocków. Brzmienie jest przestrzenne, przejrzyste, ułatwia wejście w ten świat. Czuć, że to dzieło doświadczonych, świadomych swoich możliwości artystów, którzy dokładnie wiedzą, co chcą zrobić, nawet jeśli to coś rodzi się z improwizacji. Daje to nam okazję do ponad półtorej godziny świetnego, leniwego transu.
Muzyka płynie niespiesznie w sobie znanym kierunku, meandrując między gatunkami. Zanurza słuchacza w swój świat i zabiera w podróż. Jedynym zastrzeżeniem może (acz nie musi) być długość tej podróży. Płyta (a właściwie dwie płyty CD) jest naprawdę długa, co może niektórych podróżników nieco zmęczyć.
Mnie ta podróż nie męczy, materiału słucham codziennie i nie nudzi mi się to wcale. W dzisiejszym świecie goniącym własny ogon taki czas zatrzymania się i oderwania jest bezcenny.
Data wydania: 16 stycznia 2026
Marcin “Guliwer” Zawadzki
