THOLOS GATEWAY s/t (feat. Jarboe)

Gusstaff Records, CD / LP (lathe cut limit)

Zazwyczaj kiedy wpada mi w ręce album będący wynikiem kolaboracji kilku różnych muzyków, już na starcie podchodzę do niego z zainteresowaniem. Zazwyczaj tego rodzaju współpraca pozwala na swobodny artystyczny ferment, będący wynikiem zderzenia różnych koncepcji i spojrzeń na proces tworzenia. Ostatnim tego przykładem jest świetny album projektu Tholos Gateway, który lada moment ujrzy światło dzienne.
W skład projektu wchodzą grający na basie i organach oraz obsługujący elektronikę Alex Revirego, perkusista Vasco Trilla, oraz multiinstrumentalista i producent Colin Marston. Pomysł a zarazem podwaliny do wspólnego grania narodził się podczas pracy nad płytą duetu Bi Cong, który tworzyli wspólnie Alex i Vasco. Wtedy to panowie postanowili zaprosić Colina, jako producenta, do współpracy. Jak sami twierdzą dalsze kroki potoczyły się naturalnie, czego efektem jest ich pierwszy wspólny album nagrany pod szyldem Tholos Gateway. Powiem szczerze, że nie wiedziałem czego się po nim spodziewać, jednak już przy pierwszym przesłuchaniu ten materiał zrobił na mnie duże wrażenie. Krążek rozpoczyna się od mocno eksperymentalnych, basowych brzmień, które z jednej strony już na starcie kierują odbiorców w mocno industrialne rejony. Z drugiej jednak za sprawą drobnych aczkolwiek wyraźnie zaznaczonych niuansów słychać tu również echa choćby free jazzu. Nie da się ukryć, że jednym z najciekawszych utworów na płycie jest „Spell Of Circe” z gościnnym udziałem Jarboe. Jej udział zaanonsowany był w materiałach promocyjnych do płyty i na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać tylko niezłym chwytem reklamowym. Nic bardziej mylnego. Wspólna kompozycja z legendarną wokalistką naprawdę robi wrażenie a śpiew doskonale wybrzmiewa na tle mrocznego dark ambientu. W dalszej części krążka muzycy nieco odważniej stawiają na stricte eksperymentalne brzmienia zahaczając nie tyle o wspomniany ambient czy noise co kierując się raz za czas w kierunku muzyki konkretnej. Słuchając płyty nieustannie towarzyszy nam poczucie totalnej swobody twórczej muzyków i ich dobre zgranie, choć poruszają się w nieokreślonych do końca formach to jednak całość broni się spójnym koncepcyjnym zamysłem. Nie jest to album łatwy w odbiorze, ale wsłuchując się w niego na spokojnie i najlepiej przy użyciu słuchawek, można zasmakować we wszystkich ukrytych w nim niuansach.

Wojciech Żurek

↫powrót

Anxious arrow