Savage Republic – „Meteora”

Gusstaff Records/ Don’t Sit On My Vinyl /CD/LP/DL / 2021

Savage Republic Anxious Magazine

Do nowej płyty weteranów amerykańskiego post punka i industrialu warto sięgnąć nie tylko dlatego, że to powrót po ładnych kilku latach ciszy, ale głównie dlatego, że na nowym albumie grupa udowadnia, że nadal ma coś do powiedzenia.

„Meteora” to ósmy studyjny album zespołu, którego początek datowany jest na wczesne lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku w Los Angeles. Od wydania jej poprzedniczki minęło aż siedem lat. Jak więc brzmi Savage Republic po dość długiej przerwie? Odpowiedź jest bardzo prosta – zaskakująco dobrze. Trzon brzmienia grupy nadal stanowią tu surowe partie basu, motoryczne, transowe rytmy perkusji oraz brudne ale bardzo „reverbowe” partie gitary. Na nowym albumie znalazło się dziewięć kompozycji osadzonych głównie w surowym gitarowym, post punkowym klimacie i to co najciekawsze. Pomimo tej surowości i gęstości brzmienia te nowe utwory pełne są zarazem przestrzeni. Jest w tej muzyce sporo miejsca na oddech. Słuchając albumu można odnieść wrażenie, że podczas komponowania materiału muzycy postawili w dużej mierze za swobodną i improwizację, z których wyrosły gotowe numery na płytę. Nigdzie się nie śpieszą. Czasem zanim pojawi się wokal, mija ładnych kilka minut (tytułowa „Meteora). Innym razem nie pojawia się on w ogóle zostawiając słuchacza wyłącznie z hałasującymi spójnie instrumentami. Pomimo klasycznego zgiełku na albumie nie zabrakło też kilku naprawdę świetnych melodii („Unprecendeted”). Zdarzają się też wycieczki poza obrany kanon jak np. w nasuwającym skojarzenia z rockabilly „Bizerte Rolls”. Na deser dostajemy też trochę noisowego transu, jak choćby „Boca Del Vaca” ze schowaną w tle partią fortepianu czy wypełniony sprzężeniami gitary „Ghost Light”. Po przesłuchaniu albumu przyszła mi do głowy taka myśl, jak świetnie ten zespół broni się w obecnych czasach na tle modnych ostatnio wielu „hałaśliwych” bandów, powstałych w ostatnich latach. Pionierzy trzymają się nadal mocno, czego „Meteora„ jest dowodem.

Na koniec warto odnotować, że zespół znany ze swej bezkompromisowości i trzymania się z dala od wielkich graczy rynku muzycznego, postanowił wydać swoją nową płytę nakładem naszego rodzimego labelu Gusstaff Records.

►BANDCAMP

Wojciech Żurek

↫powrót

Anxious arrow