Ceremony of Seasons / MC/DL / 2026

Praktycznie rzecz biorąc, dokładnie rok temu, spędziłem niedzielny poranek na finalnym przelewaniu słów „na papier” wydawnictwa z labelu Ceremony of Seasons: Chandry Shukla. Synchronizacja czasowa? Być może. Oto najnowszy tytuł z ich repertuaru inspirowanego przesileniem: Night of Return autorstwa Rodent. Występujący pod tym pseudonimem Eric Cheslac, już od dłuższego czasu, głównie przy pomocy Euroracka eksploruje syntezę modularną, nieustannie rozszerzając horyzonty, jak i samego dźwięku, jaki i bazy „instrumentalnej”. Sam autor precyzyjnie wypowiada się na ten temat: „Istnieje wiele narzędzi/modułów, które nigdy wcześniej nie istniały w formie hardware’owej, a obecnie są dostępne w eurorack z niesamowitym interfejsem dla użytkownika. Zmieniło to brzmienie muzyki elektronicznej i nadal się rozwija. Nie uważam, że korzystanie z tych narzędzi jest czymś złym. Jeśli pomagają mi lub komukolwiek innemu tworzyć sztukę, o której zawsze marzyliśmy, to świetnie, bo właśnie po to tu jesteśmy. Nie widzę problemu w posiadaniu wielu z nich, aby łączyć je i tworzyć nowe, nieznane dotąd brzmienia”.
Premiera opisywanego woluminu odbyła się na żywo podczas Winter Solstice Celebration przygotowanego przez Ritual of Senses Wine Club w Asheville w USA, a na oficjalny odsłuch musieliśmy poczekać do lutego. Materiał, jako nośnik fizyczny, zamknięty został w kasecie oraz we wszędobylskiej cyfrze.
Dwie potężne kompozycje, tykające po osiemnaście minut każda, idealnie odzwierciedlają aktualną porę roku, stając się rodzajem soundtracku do wydarzeń na zewnątrz: dzień przykryty przez zmierzch, szybciej zapadający mrok, a szczególnie te zimowe rozległe noce.
Synteza modularna posiada nieograniczoną konfigurację ścieżki dźwiękowej, nieogarniętą granicami mapę. Nic dziwnego, że w odpowiednich rękach staje się narzędziem o niczym nieskrępowanych możliwościach muzycznych. Night of Return ewidentnie to udowadnia.
Wokalne zaśpiewy, czy raczej jego kaskady, które napływają z przeróżnych stron eteru, jakby pojawiając się znikąd, stają się zapowiedzią zgromadzenia. Ich procesowanie nadaje im ulotności, czy wręcz niesamowitości. Rozciągnięte tracą typową werbalną jakość, stając się rodzajem artefaktu. Upływający czas przynosi akumulacje: wplatające długaśne, odwrócone pasaże, wypełniają każdą wolną szczelinę w przestrzeni, tworząc rodzaj wiru. Nagromadzona energia, spełnienie. Metaliczny, wibrujący dron wręcz kwaśny w smaku zapowiada „uwolnienie” w postaci hipnotyzującego perkusyjnego motywu, który zamiast swobodnie wprowadzać nas w trans zaskakująco spowalnia, wybijając wszystko z układającego się porządku. Jakby wcześniej, skrupulatnie skumulowana, orgazmiczna energia subtelnie powracała do swojej pierwotnej formy. Doświadczamy początkowej formy utworu, pozbawionej jednak elementu wokalnego, uzupełnionego o migoczące rozbłyski, neonowe pociągnięcia: zapowiedź osiąganej sfery astralnej. Na myśl przychodzą działania niektórych, znanych i cenionych, zarówno z dziedziny muzycznej, jak i pisanej artystów. Intencjonalnie pomijam „nazwy”, aby pisanie to nie stało się zbiegowiskiem dla fanatyków Czarnego Słońca, ale dla wszelakich poszukiwaczy wewnętrznych i zewnętrznych wrażeń.
Co stanowi niesamowity plus działań Erica, to organiczność jego brzmienia. Pomimo modularnego łączenia kinematycznej elektroniki, post industrialu, elementów idm, Night of Return to żywy organizm. I niezmiernie cieszy: brak tu syntetyczności. Niezaprzeczalnie Eric zawdzięcza to swojej własnej otwartości i pomysłowości. Wraz z Bana Haffar jest inicjatorem Modular On the Spot: spotkań na otwartej przestrzeni, gdzie sesje/koncerty odbywają się na żywo w towarzystwie słuchaczy na łonie natury. Przed odsłuchem opisywanego tytułu, jeżeli nie mieliście okazji, warto „przyjrzeć” się jego dwóm Modulisme Session, na których dogłębnie i wszechstronnie rozpościera przed nami swoją wizję syntezy modularnej. Natomiast Despair Procedure z 2019 roku to istny zwiastun najnowszego wydawnictwa.
What light marks time despite being reduced into the night? – odznacza drugą stronę taśmy. Z chaosu powstaliśmy i w chaos się obrócimy – i takie stwierdzenia padają. Tutaj chaos jako forma pierwotna przybiera barwę ciemną. Stoickie przelewy preparowanych pasaży, ich zwielokrotnione pogłosy, ginąc w dali ustępują miejsca wirom, o potężnych ładunkach elektrycznych zaginających horyzonty nocy, która wydawałoby się obejmuje wszystko dookoła. Co ciekawe, każdy z tych tonów i brzmień pomimo nokturalnego charakteru, aż iskrzy się na krawędziach od pobłysku światła. Zapowiedź przemiany? Zapewne tak. Pewne procesy, cykle wymagają dopełnienia i realizacji, aby finalnie się zamanifestować. Kiedy bezgranicznie pławimy się w tej niekończącej, żywej masie dźwięku następuje zwrot, który ukierunkowuje, czy też wytycza dalszą podróż ku tej nieuchwytnej jasności… I tutaj zostawiam was sam na sam z Night of Return, aby końcowy etap tej podróży i jej interpretacje czy konkluzje odkryć indywidualnie.
I pamiętajcie, że ciemność to tylko stopień światła.
Data wydania: 6 lutego 2026
Marek “Lokis” Nawrot