Melondruie – Sound of Rain

Cruel Nature Records / MC/DL / 2026

Melondruie – Sound of Rain

Zawsze, gdy trafia do mnie coś otagowane przywieszką „minimalistyczna elektronika”, mam mieszane uczucia połączone z lekkim ukłuciem niepewności, często bowiem łatka taka oznacza ni mniej – ni więcej tyle, że dostaniemy dzieło potrafiące albo totalnie znużyć, albo takie, które wciągnie i olśni. Dość często zdarza się również, że ów minimalizm objawia się po prostu brakiem większej ekspresji w środkach wyrazu (to jeszcze w pewnych konfiguracjach nie musi być wadą) lub wręcz brakiem głębszego konceptu, talentu i umiejętności (tu już niestety robi się dużo gorzej). Coś jednak już w samej okładce najnowszego Melondruie mówiło mi, że Sound of Rain będzie raczej albumem, który pozostawi po sobie pozytywne wrażenie…

No i nie zawiodłem się, zdecydowanie. Jeśli tak miałby się prezentować każdy „minimalizm”, to mógłbym słuchać minimalistyczej elektroniki garściami… Ów minimalizm objawia się tu bowiem przede wszystkim oszczędnością harmoniczną, brakiem nadbudowywania wielu warstw, skupieniem na jednej konkretnej frazie arpeggia, która płynie sobie, odbijając się majestatycznie (choć czasami ze sporą szybkością) we wszystkie strony. W zasadzie to nawet nie są arpeggia a dość często po prostu intensywne powtórki i echa. Nawiasem mówiąc, całkiem ładnie odwzorowujące tytułowy deszcz. Czasami robi się spokojniej, plamowo-padowo z lekkim muśnięciem szkoły berlińskiej w tle, czasami deszcz dźwięków się wzmaga… Generalnie jednak cały album płynie dość jednostajnie (nie mylić z monotonnie!) i potrafi wciągnąć słuchacza do reszty, nawet mimo swojej prostoty. A może właśnie dzięki niej? Zwłaszcza, że jest ona zabiegiem celowym, główną rolę gra bowiem tutaj klimat i nastrój. Czasami kontemplacyjny, czasami mroczny, jak w Red Mist, zawsze jednak utrzymujący odpowiednio wysoki ładunek emocjonalny. I nawet jeśli momentami robi się nieco dronowo czy nawet post-rockowo, to całość tej płyty broni się świetnie jako jednolita kompozycja, której taka różnorodność przydaje tylko kolorytu, a cały Sound of Rain imponuje przestrzenią. Albo, cytując klasyka, “przestrzeniami i powietrzami”.

Bardzo często spotykam się z płytami czy demówkami, gdzie określenie „minimalizm” służy maskowaniu jakichś braków (wykonawczych, koncepcyjnych, sprzętowych). Jednak prawdziwy minimalizm nie ma być wymówką czy alibi konkretnego wykonawcy. Prawdziwą sztuką jest pokazać, że ma się wiele do powiedzenia i dużo do przekazania, stosując jednocześnie ograniczone, proste i przejrzyste środki wyrazu. I to się Melondruie na tym albumie bez dwóch zdań udało.

Data wydania: 3 lipca 2026

Piotr Wójcik