Magnify Aura – Magnify Aura

Burgan Triangle Tapes / MC/DL / 2025

Magnify Aura

Niespodziewane manifestacje, objawienia burzące dotychczasowy, zastany „stan rzeczy”, rozbijają całość puzzli i prowokują do ich ponownego ułożenia, uwzględniając nowy element, inny punkt widzenia. Nie musi to być coś ultraoryginalnego, ale posiadającego coś własnego, co przyciąga uwagę. Może też być rodzajem konglomeratu, który łączy w sobie kilka odmiennych składników, a ich owocem jest zupełnie coś innego – nowy kontekst.

Magnify Aura służy jednocześnie jako nazwa projektu i tytuł debiutanckiej taśmy, która niespodziewanie – na dobre – rozgościła się w rzeczywistości dnia codziennego, odciskając swoje piętno przy każdorazowym odsłuchu. Co ciekawe, już przy pierwszym słuchaniu tego materiału pojawiła się wizualizacja: połączenie Randy’ego Greifa z okolic płyty Mindless, wczesnego Idea Fire Company i Spencera Clarka z jednym ze swoich utopijnych projektów Fourth World Music, pozbawionych sprawnej rytmiki i tempa. Ktoś stwierdzi: dziwna synteza – ale właśnie tak to się objawiło.

Trudno nazwać tę pozycję pełnowymiarowym albumem, który składa się z jednego, prawie półgodzinnego utworu. Zresztą, przecież nie chodzi tu o zaszufladkowanie, a o samą jego obecność jako tworu, bytu wygenerowanego przez ludzki element. Nieodgadniony to materiał, z którego od samego początku sączy się aura dziwności i skrytości, jak miejsce, w którym powstał – Australia. Kontynent, którego centralna część pokryta jest pustyniami, otoczonymi stepami i sawannami, zwanymi często “outback” – nie do końca poznane, zamieszkane tereny.

Odpowiedzialnymi za powstanie Magnify Aura są również artyści mieszkający i działający w Australii: Adam Süssmann, Anthony Guerra, Matthew Earle, Nicola Morton. Od lat aktywnie wypełniają świat dźwiękiem jako muzycy, często w przeróżnych konfiguracjach, czy jako prowadzący oficyny wydawnicze.      

Słuchając, gubimy czas, który zostaje gdzieś w tyle, poza nami. Otaczająca perspektywa wypełniona jest po brzegi brzmieniem lo-fi, gdzie powolny puls basu naznacza prawie nieuchwytny ruch, tempo. Elementy perkusyjne raczej naznaczają punkty w przestrzeni, w tym półsennym widoku, niż nadają rytmiki. Taśmy czy szumo-podkłady ładnie wypełniają tło, w którym słychać szepty czy pojedyncze słowa. Oszczędne pojawianie się czy to preparowanej gitary, czy syntezatorowych zagrywek, niezdefiniowanych paramelodii, dodatkowo implikuje paranormalne odczucia. Jednym z głównych elementów, który dodatkowo hipnotyzuje podczas odbioru, jest zsamplowany, zapętlony głos ludzki, który przerzucony na klawiaturę służy do tworzenia parajęzykowych sensacji sonicznych. Brak pełnych słów – to raczej sylaby tworzą rodzaj wyobcowanej konwersacji, zapytań czy zdziwień. Pewne zagęszczenie atmosfery, zwiększona aktywność pojawiające się w końcowych minutach utworu – sugeruje przebudzenie prastarych bytów? Odkrywamy archaiczność od nowa albo wywołujemy ją z własnej prapamięci.

Data wydania: 2 lipca 2025

Marek “Lokis” Nawrot