Haekalu Records / DL / 2025

Martin Kanja, znany jako Lord Spikeheart, to jedna z czołowych postaci młodej afrykańskiej sceny metalowej (przyjąłbym ta etykietę bardzo umownie), który przez blisko dekadę umacniał swoją pozycję eksperymentalnego twórcy. Jego obecność jest silnie zakorzeniona w kenijskim undergroundzie, a początki solowej drogi były splecione z działalnością w projektach takich jak Lust of a Dying Breed, Seeds of Datura i kultowa dystopijno-grindcore’owa formacja Duma (który założył w 2019 roku z kenijskim gitarzystą i producentem Samem Karugu) – duet, który zyskał międzynarodowe uznanie za swoją dziką fuzję hardcore punka, breakcore’u oraz industrialnego hałasu.
Debiut Lord Spikeheart, The Adept, był niczym zapowiedź nadciągającej burzy – pełen gniewu, chaosu i futurystycznej wizji afrykańskiego metalu. Najnowsze wydawnictwo, EP-ka REIGN, tę burzę rozwija i kanalizuje w jeszcze bardziej bezpośredni, bezkompromisowy sposób. Lord Spikeheart nie tylko kontynuuje wątek eksplorowania ekstremalnej muzyki, ale też stawia na jej bezprecedensowe przefiltrowanie przez doświadczenie kenijskiej sceny i globalne współprace.
Już od pierwszych dźwięków słychać, że REIGN to płyta, która oddycha ekstremą w najbardziej surowej formie, a zarazem nie boi się zderzeń z elektroniką, rytmami klubowymi czy industrialnym zgrzytem. Głos Kanjy staje się centrum i zarazem instrumentem – nie tylko prowadzi narrację, ale też stapia się z tkanką utworów, raz eksplodując growlem, innym razem tworząc niemal ambientowe faktury. W MBWA KALI (Beware of Fierce Dogs) uderza w słuchacza połączenie jego wokalu z hipnotycznymi riffami Arka’n Asrafokor i rytmiczną mocą zakorzenioną w afrykańskiej tradycji.
Kanja pokazuje tu, że ekstremalna muzyka może być polem spotkania i wymiany. Tytułowy REIGN brzmi jak brutalny manifest, podparty bębnami Iggora Cavalera i – starcie pokoleń i kontynentów, które daje efekt przytłaczającej intensywności. Z kolei ANVNNAKI wnosi klubową, rave’ową energię, wyprodukowaną przez francuskich twórców Brodinskiego i Vinę Kondę – idealny przykład, jak metal i elektronika mogą współistnieć w jednej, destrukcyjnej całości.
Słuchając REIGN, trudno pozostać biernym. To muzyka, która nie tylko wywołuje fizyczną reakcję – chęć krzyku, ruchu, uczestnictwa w zbiorowej katarsis – ale także otwiera nowe horyzonty dla samej idei ekstremy. Lord Spikeheart tworzy przestrzeń, w której metal nie jest zamkniętym gatunkiem, lecz żywym, pulsującym organizmem, chłonącym wpływy z różnych stron świata.
REIGN to nie tylko kolejny krok w karierze Kanjy, ale też wyraźny sygnał: afrykańska fala metalowej rewolty nie zatrzymuje się, a jej język jest uniwersalny – gniew, energia i wspólnota.
Wielką siłą Lord Spikeheart pozostaje energia sceniczna. Jego koncerty przeradzają się w intensywne, kolektywne doświadczenie, wspólnotowy rytuał. Już 19 września będzie można się o tym przekonać w Warszawie, podczas tegorocznej edycji Avant Art Festival. To idealny kontekst, bo twórczość Kanjy nie mieści się w prostych definicjach – balansuje między ekstremalnym hałasem a transowym rytuałem, między metalem a elektroniką, między gniewem a euforią.
REIGN jest dowodem, że afrykańska fala metalu nie jest efemerycznym zjawiskiem, lecz dynamicznym ruchem, który redefiniuje globalne oblicze ekstremalnej muzyki. Lord Spikeheart nie tylko króluje w swoim królestwie hałasu – on je bezlitośnie poszerza.
Data wydania: 12 września 2025
Opracował: Artur Mieczkowski
