imzrbz / 12’’ LP/12” Lathe Cut/CD/DL / 2026

Na spokojnie, w swoim własnym tempie, czy chwilach wolnych od Volcano The Bear i innych poszukiwań wywrotowych Laurence Coleman podsuwa nam ukradkiem imzrbz. Z jednej strony będący jego tratwą, wypływającą w morze dźwięku, na której jest jedynym członkiem załogi, kapitanem. Z drugiej, na jej pokładzie zawsze znajdzie się miejsce dla rozbitków, których zabiera ze sobą w dalszy rejs. Na poprzednich wydawnictwach Laurence zaprosił na pokład szeroką plejadę konspiratorów / rozbitków z którymi współdziała czy współpracował w przeszłości znanych z VTB, A Hawk And A Hacksaw, Bablicon, Stewart Brackley, Kevin Bayliss, John Freer, wymieniając tylko kilku…
Podczas swojego ostatniego rejsu nazwanego march-april 26 edition, właśnie w towarzystwie tego ostatniego, Johna Freera, działającego jako You’re Alive But You Are Dead, Laurence zarejestrował najnowszy materiał. Spoglądając w przeszłość i wspominając jego Earth Trumpet alter ego z początku nowego milenium, „przyzwyczailiśmy się” do tej niesamowitej kombinacji koktajlowej awangardy / karautrocka / avatfolk / trans improwizacji. Wszystko to nakrapiane surrealistyczną rzeczywistością i często posmarowane czarnym humorem, istny konglomerat zamknięty w odjazdowej formie songów jeżeli tak można to nazwać.
Wraz z nadejściem march-april 26 edition, sprawy mają się troszkę inaczej. Tu, w duecie obaj panowie delikatnie okroili instrumentarium, czy może raczej zminimalizowali jego wykorzystanie w poszczególnych utworach. Wciąż w karcie dań mamy: electronics, synthesizers, tapes, strings, rhodes i jak to ładnie brzmi po angielsku: other things. Otwierająca, zapętlona fraza skrzypiec, zapowiadająca trans jest mylna. Nagle ucięta odkrywa nam teraźniejsze oblicze imzrbz: wyprawa w psychodeliczny świat muzyki konkretnej. Audio jest surowsze, z wystawieniem syntezatorów i ich oscylatorów do przodu. Brzmienie objawia się jako tu i teraz, wychodzące jakby z obudowy głośników, a delikatny horyzontalny przester skrobie trzecie oko. Właśnie to nadaje specyficznego klimatu, który towarzyszy nam od początku do końca trwania wydawnictwa. Jednak byłoby to zbyt oczywiste i proste jak na naszych żeglarzy przystało. Oprócz eksploracji brzmienia i barwy, drugi plan oferuje nam masę niespodzianek. Nasączone flangerem strunowce otwierają przed nami lisergiczne połacie o metalicznym posmaku. Czy delikatne zamknięcie ostatniego utworu prowadzące nas w krainę cosmic space jam w duchu Sun Ra. Innego razu arpeggio pochody czy pulsy podpięte zostają odgłosami toczącego się przedmiotu – wprowadzając miłą dezorientację słuchacza, zakańczając spiralnym dźwięko wkrętem, który głęboko lustruje podświadomość. Jak zawsze takie wydawnictwa posiadają podwójne dno. To co oferują przy pierwszych słuchaniach nie zawsze jest ich prawdziwą twarzą, która odsłania się wraz z poznaniem, penetrowaniem i odkrywaniem zakątków ukrytych na dalekich morzach.
March-april 26 edition zostało przygotowane i wydane praktycznie we wszystkich dostępnych formatach odsłuchowych z naciskiem na analogowy nośnik w postaci: regularnego 12” LP oraz limitowanego, przezroczystego Lathe cut. Oby wiecznie się kręciły niosąc wibrację ze sobą.
Data wydania: 30 marca 2026
Marek “Lokis” Nawrot