ato.archives / LP/DL / 2026

Forest Factory to duet, dla którego źródłem inspiracji są nie tylko dźwięki, ale również / przede wszystkim sama materia i mechanika ich powstawania. Na HOLZWEG Elvin Brandhi i Andreas Trobollowitsch budują świat z drewna, tarcia, rotacji, głosu i przypadkowych dźwięków. Ich własnoręcznie skonstruowane gramofony aktywowane drewnianymi płytami stają się fundamentem całej estetyki. Dźwięk nie pojawia się tutaj jako abstrakcyjny efekt końcowy, lecz jako rezultat konkretnych procesów fizycznych. Słychać ciężar materiału, opór powierzchni, drgania i rezonanse powstające w wyniku kontaktu różnych obiektów. Instrumenty, mechanizmy i otoczenie współtworzą jeden organizm, w którym granica między źródłem dźwięku a samą kompozycją nieustannie się zaciera. Muzyka sprawia wrażenie wyrastającej bezpośrednio z materii – z ruchu, kontaktu powierzchni i fizycznej obecności dźwięku.
Miałem okazję zobaczyć Elvin Brandhi podczas Open Source Art Festival 2025 w Sopocie, gdzie wystąpiła w składzie PLF, i był to jeden z tych koncertów, które na długo pozostają w pamięci. Intensywność, improwizacja i całkowite zaangażowanie artystów zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Te doświadczenia pomagają również lepiej odnaleźć się w świecie HOLZWEG, ponieważ podobnie jak tamten występ, album funkcjonuje na styku spontaniczności, eksperymentu i nieustannej transformacji dźwięku. Jednocześnie nie jest to surowy zapis eksperymentów akustycznych. Brandhi i Trobollowitsch potrafią przekształcić te procesy w żywą, pulsującą narrację pełną napięć, mikrozdarzeń i nieoczywistych relacji między tym, co organiczne, mechaniczne i elektroniczne.
Album powstał z nagrań realizowanych w różnych miejscach i okolicznościach – od Neapolu przez Yogyakartę po trasę koncertową w Japonii. Ta geograficzna rozpiętość jest wyraźnie słyszalna, choć nie w dosłowny sposób. Nie chodzi tu o odwzorowanie konkretnych miejsc ani ich „brzmieniowych podpisów”. Zamiast tego do muzyki przenika ciągły ruch – zmienność sytuacji, warunków i sposobów pracy, które wpływają na samą formę materiału.
Centralną postacią pozostaje Elvin Brandhi. Jej występ na wspomnianym OSA Festival 2025 w Sopocie był jedenym z tych koncertów, które zostają w pamięci na długo. Jej głos działał tam jak osobny organizm – niepokorny, intensywny, stale zmieniający kształt. Na HOLZWEG ten sam rodzaj energii wraca w bardziej rozproszonym, kolektywnym układzie. Wokal nie prowadzi tu narracji, tylko staje się kolejną warstwą dźwięku – impulsem, szumem, napięciem, czymś, co współtworzy całość zamiast się ponad nią unosić.
Z kolei Andreas Trobollowitsch wnosi do projektu swoje wieloletnie zainteresowanie mechaniką dźwięku, ruch oraz relacja między obiektem a przestrzenią. Jego instrumentarium zdaje się działać według własnej logiki – jakby zostało zaprojektowane nie po to, by „grać” w tradycyjnym sensie, ale by uruchamiać procesy.
Słychać tu skrzypienia, szelesty, nagłe olbrzymie przeciążenia i drgania, które rozwijają się i gasną bez wyraźnej intencji narracyjnej. Czasem przypomina to pracę nieznanej, pół-organicznej maszyny, czasem odgłosy środowiska reagującego na niewidzialne bodźce. Istotne jest jednak to, że te brzmienia nie są efektem przypadkowej rejestracji – mają w sobie wyraźnie kontrolowaną nieprzewidywalność, jakby były projektowane na granicy kontroli i chaosu.
Fascynujące jest to, że mimo eksperymentalnego charakteru całość nie sprawia wrażenia chłodnego ćwiczenia z sonorystyki. Nie ma tu dystansu ani laboratoryjnej sterylności. Wręcz przeciwnie – HOLZWEG pulsuje organiczną energią, w której nawet najbardziej mechaniczne struktury wydają się „żywe”, podatne na zakłócenia i przesunięcia. To właśnie w tej niestabilności i nieustannym byciu w ruchu, ciągłym drżeniu album znajduje swoją siłę.
Najciekawsze momenty pojawiają się tam, gdzie trudno już odróżnić to, co akustyczne, od tego, co elektroniczne. Przetworzone próbki, głos i mechaniczne sprzężenia tworzą wspólny organizm. Muzyka Forest Factory nie daje się łatwo ustawić w jednej kategorii, bo cały czas zmienia swój punkt ciężkości. Bywa noise’owa i szorstka, momentami zbliża się do eksperymentalnego folku, gdzie indziej dryfuje w stronę abstrakcyjnej elektroniki czy performansu dźwiękowego. Te etykiety pojawiają się raczej jako chwilowe skojarzenia niż realne opisy – żaden z tych języków nie utrzymuje się na dłużej, bo materiał wciąż się przesuwa i przestawia swoje własne reguły.
Holzweg w języku niemieckim oznacza dosłownie „leśną ścieżkę”, ale jego idiomatyczne znaczenie to „błędna droga”, „ślepy zaułek” czy „fałszywy trop” – coś w rodzaju angielskiego dead end albo wrong track. Także HOLZWEG można interpretować jako „leśną drogę prowadzącą donikąd” lub ścieżkę urywającą się gdzieś w gęstwinie. To trafna metafora dla tej płyty, bo jej logika nie opiera się na linearnym rozwoju ani jasno wyznaczonych punktach dojścia. Dźwięki pojawiają się, znikają, rozgałęziają i wracają w zmienionych formach, jakby cały czas gubiły i odnajdywały własny kierunek.
Nie prowadzi ona słuchacza do jasno określonego celu, nie oferuje wygodnych punktów orientacyjnych ani oczywistych kulminacji. Zamiast tego wymusza skupienie na mikrozdarzeniach – drobnych przesunięciach, zmianach faktury, momentach, w których materiał zaczyna zachowywać się inaczej niż przed chwilą. Zachęca do błądzenia i słuchania szczegółów, które w bardziej uporządkowanych formach zwykle giną w tle. W świecie coraz bardziej przewidywalnych algorytmów i gotowych kategorii taka niepewność działania staje się świetnym sposobem słuchania.
Data wydania: 19 czerwca 2026
Artur Mieczkowski