Karlrecords / LP/ DL / 2026

Laguna tworzy rodzaj śródlądowego zbiornika wodnego, oddzielonego od otwartego akwenu morskiego przez naturalne bariery: wzniesione mielizny, rafy koralowe, skały. Staje się: w pewnym sensie niezależnym zbiornikiem wodnym, położonym wzdłuż wybrzeża lub atolem. Jednakże każda z nich posiada, mniej lub bardziej ograniczone połączenie z morzem co zapewnia wewnętrzną wymianę wody, jak i wpływ na ekosystem samej laguny.
Temat jakże fascynujący i egzotyczny pod każdym względem. Doskonałe dzieło natury pokazujący jej nieograniczone działanie w kreowaniu nowych, w tym przypadku przejściowych ekosystemów. Nic dziwnego, że są ożywionym tematem badań dla naukowców, jak i szeroko rozumianych działań kulturalno-artystycznych wkraczających w domenę audio.
Lagoon to tytuł drugiego już wydawnictwa sygnowanego przez Flocks, duetu Wernera Duranda i Uli Hohmanna, którzy tym razem obrali sobie zjawisko laguny jako temat przewodni tej sonicznej wyprawy. Nie spodziewajmy się tutaj typowej rejestracji dźwięków otoczenia, czy ich procesowaniu. Bardziej to wyprawa w świat wyobraźni, gdzie obaj muzycy wykorzystują swoje wieloletnie doświadczenie muzyczne, połączone z niesamowitym zestawem instrumentów, po części zbudowanych, czy zmodyfikowanych przez nich samych. I oto otrzymujemy tytuł o niepospolitej jakości. Co do instrumentarium koniecznością jest wymienienie choćby kilku z nich, jakby połączenie tradycji z inwencją twórczą. Sinewave drones & efekty, tenor-sax, extended shakuhachi, pan-ney, circular water ney, frog horn, pvc-neys, daf, kanjira, ghatam, invented strings, bamboo tube zither, elektronika.
Werner Durand, którego działalność poznałem przy okazji wydania jedynej płyty jego projektu The 13th Tribe Ping Pong Anthropology – i od tej pory praktycznie podążam za każdym jego wydawnictwem solowym czy też w przeróżnych konfiguracjach, składach z Arnoldem Dreyblatt, Catherine Christer Hennix, Alio Die, Amelia Cuni… Muzyk eksplorujący szeroko pojętą skalę Just Intonation i przestrzenie harmoniczne przy pomocy tradycyjnych instrumentów dmuchanych, jak i własnej budowy, które wymieniłem powyżej. Aby koło się zamknęło, to właśnie dzięki niemu i Amelii Cuni (wokalistka posługująca się śpiewem w indyjskiej tradycji dhrupad) poznałem Uli Hohmanna, z którym jako trio, nagrali doskonały krążek Clearing. Jego wczesna fascynacja muzyką z Azji, Indii, czy Afryki doprowadziła do nauki u mistrzów perkusji z Ghany i Iranu.
Po również pochłaniającym debiucie Flocks, przyszedł czas na degustacje Lagoon.
Z pozoru „przyciszone” wędrujące bębnienie spotyka się z tunelowymi tchnieniem instrumentarium dmuchanego tworząc półsenną atmosferę rozgrywająca się w środowisku wodnym. Są to tony minimalne, jakby niezależne, swobodnie mijające się. Z upływem czasu ich gęstość rośnie, jak i natężenie. Pojedyncze uderzenia, czy dronowe smugi nabierają na sile, ich ilość podwaja się, następuje zwielokrotnienie napływających struktur, zderzających się ze sobą, tworząc naturalne spirale, zapętlenia o potężnej dynamice powodującej połączenie, wymieszanie, tutaj, dźwięków pochodzących jakby z różnych źródeł. Podpięty, dmuchany dron swoją energią kieruje rozwijającą się kompozycje do momentu wygaśnięcia tego naturalnego procesu, pozostawiając nas w sytuacji niemego obserwatora.
Pływy morskie pospolicie zwane i dzielone na przypływy i odpływy: regularne podnoszenie i opadanie poziomu wody spowodowane, głównie, siłą przyciągania Księżyca. Odpowiadają za powstanie lagun i jej funkcjonowanie oraz wspieranie specyficznych form życia. Przekładając to na język muzyczny: obaj artyści wręcz wizualizują nam to zjawisko, w kolejnym utworze, przy pomocy swojego instrumentarium. Aktywny, niestatyczny poruszający się wężowym ruchem, dron idealnie przedstawia to specyficzne zjawisko naturalne. Ponownie Uli swoim swobodnym, trybalnym bębnieniem utrzymuje całości w stanie ciągłego pływu. Odczuwany rodzaj narastającej hipnozy, która wraz z trwaniem kompozycji delikatnie narasta, spowodowana zmianą natężenia audio. Rozszerza się frekwencja dronu, który przybiera bardziej pobłyskującą formę horyzontalną, a perkusjonalia stają się wyraźniejsze poprzez mocniejsze, silniejsze akcentowanie uderzenia. Werner i jego gra zdaje się wypełniać wszystko pozostałe. Resztę wolnej przestrzeni, którą z początku wypełnia podmuchami pełnymi 4th world music, dopełnia smugami tenorowego saksofonu, instrumentu kojarzonego z innymi działaniami muzycznymi. Tutaj przyćmione, delikatnie schowane w miksie nadają pewnego metafizycznego zamysłu nad siłami przyrody, które kierują wszystkim. Tidal jest przykładem kompozycji, która de facto mogłaby trwać w nieskończoność, gdyby nie fakt, że po przypływie następuje odpływ.
Na zakończenie naszej przygody z tym wydawnictwem Panowie przygotowali nam nie lada ucztę, majstersztyk. Zamykający, a tykający w granicach dwudziestu minut, Lagoon to klasa sama w sobie, ukazująca zarówno i kunszt i wyobraźnie obu artystów. Kiedy dwa pierwsze utwory odkrywały wstępne karty przed nami, to trzeci z nich już odkryta pełna talia. Dynamika, pełne brzmienie poszczególnych instrumentów, wszystko to działające jak jeden organizm, prężny byt pełen życia i wigoru. Pamiętajmy, że jesteśmy na lagunie, ekosystem przeróżny i egzotyczny w każdym calu. Jak wspomniałem wcześniej brak tu typowych field recordings, zamiast tego muzycy wykorzystali swoje instrumentarium do naśladowania co poniektórych z nich, uważne słuchanie objawi je wielokrotnie, zaskakując. Idąc dalej, wręcz koniecznością jest zaobserwowanie, że duet Flocks nie tylko zamyka się w ramach szeroko rozumianej muzyki 4th world , czy minimalizmu, ale bezgranicznie sięga dalej. Wprowadza dodatkowy element z krautrocka objawiający się motorycznym, na pierwszy rzut monolitycznym rytmem, który nieustannie ewoluuje, rozrasta się. Dopełniona niesamowitym wachlarzem instrumentów dmuchanych i kolorytem ich brzmienia kompozycja nie pozostawia nic innego, jak wchłaniać Lagoon wielokrotnie w oczekiwaniu na ciąg dalszy.
Data wydania: 22 maja 2026
Marek “Lokis” Nawrot