Flint Glass, Cent Ans de Solitude – To Lhasa in Disguise

Les Nouvelles Propagandes / CD/DL / 2026

Anxious magazine Flint Glass, Cent Ans de Solitude – To Lhasa in Disguise

Na To Lhasa in Disguise trafiłem zupełnie przypadkiem i właściwie od pierwszego odsłuchu coś mnie w tej płycie zatrzymało. Nie potrafiłem wtedy jeszcze dokładnie powiedzieć co – może sposób, w jaki jej dźwięki powoli układają się w jeden gęsty, trochę odrealniony krajobraz. Wróciłem do niej kilka razy i za każdym razem odkrywałem kolejne warstwy, drobne przesunięcia, rytmy i napięcia, których wcześniej nie zauważyłem. Z czasem zaczęła działać na mnie nie tyle jak muzyka do filmu (chociaż jest to bardzo „filmowa” muzyka), ile jak samodzielna podróż, do której można wejść bez znajomości obrazu i pozwolić, żeby prowadziła własnym tempem.

Flint Glass i Cent ans de Solitude stworzyli ten materiał jako ścieżkę dźwiękową do Mysterious Tibet: To Lhasa in Disguise Williama Montgomery’ego McGoverna – filmu dokumentującego niezwykłą wyprawę amerykańskiego podróżnika, który w latach 20. XX wieku, przebrany za tybetańskiego tragarza, próbował dostać się do zamkniętej wówczas dla cudzoziemców Lhasy. Sam film jest dziś równie interesujący jako dokument swoich czasów, jak i przykład charakterystycznego dla epoki zachodniego spojrzenia na Tybet – spojrzenia, w którym autentyczna obserwacja miesza się z fascynacją egzotyką, sensacją i potrzebą odkrywania tego, co niedostępne. Muzyka duetu nie próbuje tego spojrzenia prostować ani tworzyć pozoru etnograficznej autentyczności. Zamiast tego bierze z filmu przede wszystkim jego atmosferę, poczucie oddalenia, niepewności i ciągłego przemieszczania się po świecie, który pozostaje dla obserwatora częściowo niepoznany. Elektroniczne warstwy, przeciągłe drony, ciężkie, niemal cielesne basy i pojawiające się rytmy składają się na wizję Tybetu bardziej wyobrażonego niż rekonstruowanego – chwilami monumentalnego, chwilami dusznego i niepokojącego, jakby rzeczywisty obraz wyprawy przesuwał się powoli w stronę snu, wspomnienia albo halucynacji. Dzięki temu To Lhasa in Disguise nie jest po prostu ilustracją archiwalnego filmu, lecz próbą wejścia w jego atmosferę i wyobrażenia sobie, co mogło kryć się poza tym, co McGovern zdołał zarejestrować. 

Dwadzieścia utworów prowadzi przez kolejne etapy podróży – od From Darjeeling to Gyantse, przez Entry to Tibet, The Weavers, Prayer Flags czy The Oracle, aż po At the Gates of the Forbidden City i Lhasa the Secret City. Ambientowe warstwy, ciężkie drony, elektroniczne szumy i pojawiająca się miejscami rytualna perkusja tworzą muzykę jednocześnie chłodną i hipnotyczną. Szczególnie interesujące jest to, jak duet operuje pomiędzy tym, co może wydawać się niemal medytacyjne, a tym, co niepokojące i przytłaczające. Tytuły kolejnych części sugerują konkretną narrację, ale sama muzyka pozostawia sporo miejsca wyobraźni.

To Lhasa in Disguise powstała pierwotnie jako muzyka wykonywana na żywo podczas projekcji filmu w Paryżu w 2023 roku, ale po przeniesieniu jej z sali kinowej na płytę nie traci swojej siły. Dwadzieścia części kompozycji można słuchać bez znajomości filmu, śledząc własną logikę tej muzycznej podróży. Poszczególne fragmenty nie tyle prowadzą przez kolejne sceny, ile stopniowo zmieniają temperaturę całego materiału – od bardziej przestrzennych i niemal zawieszonych momentów po cięższe, gęste partie, w których dźwięk zaczyna przypominać fizyczną materię. Dzięki temu album ma własny rytm i narrację, choć jego punktem wyjścia pozostaje konkretny obraz oraz konkretna historia.

Data wydania: 29 sierpnia 2026

Artur Mieczkowski

Flint Glass & Ah Cama-Sotz  wystąpią na tegorocznej edycji Wrocław Industrial Festiwal