Ekotonika – To Get Lost

Antenna Non Grata / CD/DL / 2024

Anxious magazine Ekotonika – to get lost

Po niesamowicie udanym, wodno-deszczowym debiucie Rain, Storm and Dreams Ekotonika, czyli Mat Barski i Marcin Karczewski, powraca do nas z nowym pełnowymiarowym albumem o nieco enigmatycznym tytule To Get Lost. Albumem podobnej mniej-więcej długości, choć z większą liczbą, krótszych za to utworów. Albumem nie tak może koncepcyjnym jak świetnie przyjęty debiut (który, wydawało mi się, recenzowałem, a okazało się, że zamiast rozpisywania się na jego temat postanowiłem rozgadać się w radiu…), za to równie dobrym. Po prostu innym. Choć, może nie tak do końca…

Bo to, co się wcale nie zmieniło, to charakterystyczny sound, sznyt, sposób w jaki obaj panowie improwizują i eksperymentują. W dalszym ciągu słychać tu nieco szorstkie pejzaże, klastry i plamy, w których Ekotonika wręcz się lubuje, jednak już od pierwszego na płycie Winter Theme odnoszę wrażenie, że tym razem to wszystko jest jeszcze bardziej chropowate, ma w sobie więcej pazura i o ile malowane na Rain, Storm and Dreams pejzaże były takimi nieco subtelnymi akwarelkami, to tutaj Ekotonika sięga po bardziej wyraziste i nieco agresywniejsze i jaskrawsze środki wyrazu. Być może właśnie skutkiem tego utwory są bardziej zwarte i skondensowane niż na debiucie, sama płyta, mimo podobnego timingu mija jakby trochę szybciej (co wszakże absolutnie nie jest żadnym przytykiem w stronę jedynki, która wcale a wcale nigdy mi się nie dłużyła, a słuchałem jej przecież wiele razy).

To Get Lost śmielej poczyna sobie również w zakresie odważniejszego eksperymentowania. Inside the Forest zbacza wyraźnie w dronowym kierunku, rażąc niepokojem i wywołując wrażenie, że tytułowy las nie znajduje się w naszej czasoprzestrzeni, chyba że mówimy o lesie gdzieś między Prypecią a Czarnobylem. Odnoszę też wrażenie, że na najnowszej płycie celowo pozwolono w kilku miejscach bardziej widocznie zaznaczyć swoją obecność gitarze (w najbardziej klasycznym rozumieniu tego instrumentu, poza zwyczajowymi dla Ekotoniki eksperymentami). Momentami wydaje mi się też, że pomimo tego, co sam napisałem we wstępie, da się tu jednak odkryć swoistą koncepcję. Frostbite uderza nas bowiem chłodem dronowej post-apokaliptycznej zimy. Wciąż więc krążymy gdzieś w niepokojącej mroźnej, śnieżnej zadymce, jak nie w lesie, to na otwartej przestrzeni, choć kto wie, gdzie tak naprawdę jesteśmy, im dalej w las (czy poza las) tym bardziej człowiek zagubiony. Aż do tytułowego To Get Lost. Zwłaszcza, że trudno orientować się w świecie przedstawionym, gdzie No Day, No Night.

Cieszy, że Ekotonika nie tylko się po swoim jakże udanym debiucie nie popsuła, ale też wyraźnie się rozwija i nie stagnuje, drepcząc w kółko, o co w tego typu muzyce jakoś specjalnie nietrudno. Cieszy, że próbuje iść swoją drogą, szuka swojego charakteru i że to jej całkiem dobrze idzie. Tym bardziej, że wbrew pozorom, często bywa tak, iż po znakomitej pierwszej płycie, niejeden projekt bądź siada na laurach, bądź też gubi się i zatraca w kombinowaniu, ewentualnie nie jest już w stanie przeskoczyć zbyt wysoko zawieszonej przez siebie samego poprzeczki. Ekotonika zdecydowanie uniknęła takiego losu i z niecierpliwością wyczekiwać będę ich trzeciej płyty.

Data wydania: 8 czerwca 2024

Piotr Wójcik