Arrokoth – Avàvâgo Zamran!

WV Sorcerer Productions 巫唱片, Cyclic Law / CD/DL / 2026

Anxious magazine Arrokoth – Avàvâgo Zamran!

Avàvâgo Zamran! to rytualna transmisja, która brzmi jak odnajdywanie fragmentów jakiegoś pierwotnego języka – surowa, hipnotyczna i pieczołowicie ukształtowana. Projekt Arrokoth, prowadzony przez Guillaume Cazalet (Neptunian Maximalism, Zaäar, Sol Kia…), zainteresował mnie jako pole, styku primitywizmu muzycznego z konceptem i performansem. Współpraca Dimitara Dimitrowa i Guillaume’a Cazaleta przesuwa płytę w stronę wyraźnej magii rytualnej. Punktem wyjścia staje się inkantacja Ósmego Klucza Enochiańskiego, przepuszczona przez brzmienia inspirowane tradycją Bön, dzięki czemu słowo i dźwięk stają się performatywnym przepływem.

Dla mnie najcenniejsze jest to, jak płyta operuje przestrzenią pomiędzy intencją a kontemplacją – dźwięk funkcjonuje tu jako narzędzie, które tworzy pole do doświadczenia. Powtarzalność motywów nie nuży – przeciwnie, wciąga w stan, gdzie czas przestaje być liniowy, a powtarzane frazy działają jak mantra, otwierając dostęp do innych tonów świadomości.

To nie jest muzyka budowana na klasycznej narracji. Długie rezonanse gongów, drony tanpury, ceremonialne rytmy bębnów i metaliczne krakebs splatają się z głosem Cazaleta, który brzmi raczej jak inkantacja niż śpiew. Zresztą skład instrumentalny mówi wiele o charakterze płyty – obok fletów, zurny, trąbek czy gongów pojawiają się elektronika, misy tybetańskie i głosy przywołujące atmosferę rytualnego zgromadzenia. Szczególnie ciekawie działa udział Zakiyyi Mahmudovej, której wokal i misa tybetańska wprowadzają momenty niemal medytacyjnego zawieszenia.

Kompozycje układają się w coś w rodzaju ceremonii o kilku etapach. Gorgon rozwija się powoli, jak gdyby budował przestrzeń dla całej płyty – pełną metalicznych rezonansów i powtarzalnych, niemal transowych struktur. Dwuczęściowa Niis Zamran Ciaofi – La Huitième Clé Enochienne idzie jeszcze dalej, zamieniając enochiańską formułę w rodzaj magicznej operacji dźwiękowej. W tych fragmentach szczególnie wyraźnie czuć fascynację tradycjami rytualnymi – od tybetańskich praktyk po różne nurty zachodniej magii ceremonialnej.

Najbardziej kosmiczny wymiar przybiera jednak Exoplanète MMXVIIII. Sam tytuł sugeruje spojrzenie poza ziemski horyzont, a muzyka rzeczywiście sprawia wrażenie podróży gdzieś daleko – w przestrzeń, gdzie archaiczne instrumenty spotykają się z elektroniką i powoli tworzą dziwną, organiczną aurę.

Podczas słuchania coraz trudniej myśleć o tej płycie w kategoriach gatunku. To nie jest muzyka rytualna w sensie rekonstrukcji tradycji. Raczej coś pomiędzy – synkretyczny język, w którym różne kultury i symbole zostają przetworzone w osobistą wizję. I choć łatwo byłoby uznać to za czysto konceptualny eksperyment, Avàvâgo Zamran! działa przede wszystkim na poziomie doświadczenia. Repetytoryjne struktury wciągają w stan skupienia, a rezonujące instrumenty tworzą wrażenie, jakby dźwięk rzeczywiście miał moc przywoływania.

Symbolika nazwy – odległe ciało niebieskie Arrokoth, skojarzenia z początkiem i pierwotnością – dodają projektowi jeszcze bardziej kosmicznej skali. To muzyka, która patrzy w przeszłość, by na jej gruzach przepływać TU i TERAZ. Brzmieniowo balansuje między akustycznym surowcem a obróbką elektroniczną – rezultatem jest synkretyzm, który nie udaje autentyzmu etnicznego, proponuje hybrydę kulturową jako język performatywny.

Te nagrania brzmią, jakby miały funkcję operacyjną, jakby intencja twórców rzeczywiście mogła coś zmienić w przestrzeni poza płytą i jeżeli oddamy się tym dźwiękom w pełni, to rzeczywiście może nastąpić transformacja naszego otoczenia. Avàvâgo Zamran! – zaproszenie do uczestnictwa, do aktywnego, uważnego słuchania i do rezonowania ze Wszechświatem. Moc przywoływania.

Artur Mieczkowski