Andrew Nolan – Monochrome Vol. 1: House Of Flying Daggers

Iron Lung Records / MC/DL / 2025

Anxious Magazine Andrew Nolan – Monochrome Vol. 1: House Of Flying Daggers

Kolega z pracy powiedział, że to się nie nadaje na słoneczne dni i że będzie tego słuchał, jak grafitowe chmury już nie zniosą ciężaru zgromadzonej wody. Trochę parafrazowałam, żeby było poetycko – w końcu piszemy tu o rapie. Rzeczywiście core albumu jest mroczny i duszny jak atmosfera na planie (przeuroczego) filmu Cannibal Holocaust. Na bandcampie natomiast jest napisane, że dzieło nadaje się dla fanów „Clipping […] Coil, The Bug, JK Flesh…”. Dorzućmy do tego wora Dälek, Moor Mother oraz Zonal i śmiało możemy stwierdzić, że mamy tu do czynienia z prawdziwie międzygatunkowym „gównem” (tak się mówi pieszczotliwie, no nie?).

Label Iron Lung Records, który temu dziełu powiedzmy sobie „matkuje”, stworzyli Jensen Ward i Jon Kortland – panowie grający piosenki z rodziny powerviolence w kapeli Iron Lung od 1999 roku. Szmat czasu już zatem zajmują się wydawaniem, promocją i rozpowszechnianiem płyt oraz (okazjonalnie) książek, czy printów, których wspólnym mianownikiem jest ekstrema we wszystkich dostępnych odcieniach. House of Flying Daggers, pierwsza część kompilacji, zatytułowana jest jak jeden z moich ulubionych filmów chińskiego reżysera Zhanga Yimou, jednak nie znalazłam nigdzie informacji czy konotacja jest zamierzona, czy też nie. W skład serii Monochrome wchodzić będą  jednorazowe kolaboracje, remiksy lub odrzuty z innych wydawnictw, ale takie, z którymi artystom ciężko się było rozstać. I chwała bogu, jeśli jest;).

Porozmawiajmy zatem trochę o autorach… Za warstwę dźwiękową (miksy i produkcję) odpowiada Andrew Nolan aka Wolfagram aka Intensive Care – mistrz alchemii, szalony eksperymentator i niezwykle wprawne ucho. Owoce jego pracy oraz współpracy z innymi muzykami nie raz gościły w mojej głowie i nieustannie do nich wracam – przepiękny Scrapin The Divine nagrany z Full of Hell, czy The Hunt z God Is War, czy chociażby w marcu tego roku, sklecony pod szyldem Intensive Care i The Body Was I Good Enough?. Jego, mówiąc bardzo ogólnie, metalowy background i dubowe zacięcie tworzą mieszankę, która jest IMHO smaczniejsza nawet od dzieł The Bug’a. Utwory są nieprzewidywalne i przez to o niebo bardziej interesujące. Wtórność zaś, jak wiadomo, zabija – wydarzenia na świecie nam to, zdaje się, ostatnio dobitnie uświadamiają.

Mixtape House of Flying Daggers jest mocno doom-bapowy (kto nie słyszał określenia, niech obada twórczość Pure Reality Illustrating Constant EviL). Styl w swej naturze jest podrapany, mroczny lub nieco cringe’owy, ponieważ czerpie swą moc z horroru, chociaż teksty na płycie nie są bezpośrednio powiązane z kanonem, bo chłopcy (i mówię tu o jednych z najjaśniej mieniących się gwiazd rapowego undergroundu: Luke Sick, New Villain, Falcon Outlaw z kanadyjskiego No Face Crew, The Infamous Gehenna, Crovnohornz, Grim Moses, David Haller, King Bondalero oraz Luckey Cage) zasadniczo się po prostu odgrażają, nawijając o niebezpieczeństwach ulicy, trudnym dzieciństwie oraz zemście. Wyjątek stanowi tu track Empire Boulevard współtworzony przez genialnego, młodziutkiego artystę multidyscyplinarnego o pseudonimie Skintape, wnosząc bardzo surowy i industrialny vibe. Natomiast, abstrahując od powyższych opisów — zadowoleni powinni być również wielbiciele oldschoolowego hip-hopu, czy nawet (o zgrozo ;P) reggae.

Także tak. 

Data wydania: 20 czerwca 2025

Marta Podoska