Andrew Liles – To Arrive At Nowhere

Lumberton Trading Company / LP / 2025

Anxious magazine Andrew Liles – To Arrive At Nowhere

Jeszcze w 2025 roku wytwórnia Lumberton Trading Company poinformowała o nowej serii swoich wydawnictw nazwanych Elite Editions. Jest to sześć płyt winylowych, wydanych w limitowanym nakładzie 150 egzemplarzy, tylko dla osób, które wcześniej opłaciły subskrypcję. Jako pierwsze ukazało się wydawnictwo Andrew Lilesa, dalej możemy spodziewać się płyt Nicka Motta, Reverse Image, Bass Communion, irr.App.[Ext.] oraz Zoviet France.

To Arrive At Nowhere to kolejne dzieło w bardzo obszernej dyskografii artysty. Andrew Liles, to znana postać w świecie muzyki postindustrialnej, poszukującej. Nagrywa od połowy lat osiemdziesiątych, jego dźwięki były również wykorzystane w teatrze, filmach czy telewizji. Solowa twórczość artysty nie da się wrzucić do jednego gatunku. Liles od lat eksperymentuje z różnymi brzmieniami czy nurtami. Jedyne, co to często są one naznaczone pewnym abstrakcyjnym humorem i surrealistycznym sznytem. Współpracował z wieloma artystami, zespołami, między innymi Nurse With Wound, Current 93, z którymi również często występuje w składzie koncertowym. Współtworzył różne projekty, The Wardrobe (z Tonym Wakefordem z Sol Invictus), Sehnsucht (z Eri Isaką z Gallahammer oraz Svenem Erikem Kristiansenem z Mayhem) czy Anvår (z Ivarem Bjørnsonem z Enslaved). Myślę, że lista ta nie miałby końca… Wróćmy jednak do To Arrive At Nowhere. Album ten to oczywiście dwie strony winyla, ale i dwie, różne historie dźwiękowe. Strona A i tytułowy utwór przypomina mi wizję rodem z koszmaru. Gdzie obowiązuje mroczna atmosfera oraz posępny nastrój. Liles oczywiście nie tworzy tutaj nic patetycznego, a raczej obrazuje swoje dźwięki na jego powywracany sposób. Do dusznej atmosfery kompozycji doskonale wplata różne głosy wściekłych i dzikich zwierząt i ptaków, przetworzone dźwięki otoczenia. Wtórują im metaliczne uderzenia nadające tempo niepokoju i neurozy. Co tworzy dość paranoiczną aurę przy nieustannym ujadaniu niczym z horroru. Możemy przemieszczać się razem z nimi pośród ponurej, sonicznej rzeczywistości czekając co wydarzy się dalej, wsłuchując się w wycie, może do księżyca. Ta zagadkowa wędrówka, zdecydowanie na własną odpowiedzialność brzmi niczym elektroakustyczny rytuał przerażenia i grozy.

Strona B, The Inevitable Beatification Of Diamond Dave to zupełnie inna opowieść wrzucona w odmienne rejony czasoprzestrzeni. Kompozycji tej towarzyszą słowa, które artysta „stworzył” po obejrzeniu wywiadu z Davidem Lee Rothem, wokalistą Van Halen. Andrew Liles wyodrębnił dźwięk z rozmowy, który przekonwertował na tekst by dalej poszatkować go i zmienić z angielskiego na język albański. Utwór ten, złożony jest z pięciu części. Jest niczym muzyczna, kosmologiczna układanka, która nieustannie zmienia się i faluje uzależniona od mocy uderzenia. Na początku pojawia się elektroniczny rytm krążący, jakby w krautrockowej motoryce by za chwilę przejść w poucinaną i nerwową fakturę. W dalszej części harmonie brzmią niczym zapętlone pozaziemskie przestrzenie, które czasami przecinane są awangardowymi wydźwiękami by w finale stopniowo zanikać w spokojnych, klawiszowych tonach.

To Arrive At Nowhere to album ujawniający talent Andrew Lilesa w żonglowaniu różnymi, muzycznymi nastrojami oraz ubieraniu ich w wielosegmentowe abstrakcje. Artysta od wielu lat podążając własną ścieżką wyrazu nadaje im swój, dźwiękowy ornament. To świat pełen niepokoju, niedomówień, zagadek do odgadnięcia. Wielopoziomowa tajemnica dźwięku zachęcająca do wielu poszukiwań i wniknięcia w nie. Wspaniale się tego słucha… i pamiętajcie “diamons are forever”.

Data wydania: 22 grudnia 2025

Michał Majcher