Glitterbeat Records / LP/CD/DL / 2026

Anatolijski blues na amsterdamskim bruku
Wyobraź sobie, że wracasz z koncertu w Stambule i nie możesz przestać myśleć o muzyce, którą tam usłyszałeś. Masz w głowie coś, czego nazwy nie znasz, w języku, którego nie rozumiesz – a jednak ten dźwięk obłędnie ci się podoba. Dokładnie tak w 2015 roku poczuł się Jasper Verhulst, holenderski basista, który jako muzyk sesyjny trafił do Turcji podczas trasy z Jacco Gardnerem. Wrócił do Amsterdamu i zaczął przeczesywać skrzynki z winylami w poszukiwaniu nagrań Seldy Bağcan, Erkina Koraya czy Barışa Manço. Wkrótce potem wrzucił ogłoszenie na Facebooku: „Szukam tureckich muzyków”.
Tak w 2016 roku narodził się Altın Gün – jeden z tych rzadkich projektów, które nie są ani pastiszem, ani tanim produktem z cyklu “world music”. To pięcioosobowy kolektyw wskrzeszający ducha anatolijskiego psychodelicznego rocka lat 70. W tamtym czasie lokalni artyści brali tradycyjne pieśni ludowe grane na bağlamie, przepuszczali je przez sfuzzowane wzmacniacze i dodawali efekty wah-wah oraz organy Hammonda.
Na facebookowe ogłoszenie Jaspera odpowiedzieli Erdinç Ecevit Yıldız i wokalistka Merve Daşdemir – oboje z muzyką Anatolii w genach i gotowością na eksperyment. Resztę składu uzupełnili Holendrzy: gitarzysta, perkusista i perkusjonista. Okazało się to mieszanką wybuchową.
Debiutancki album On (2018) był zaproszeniem do świata, o którego istnieniu większość zachodnich słuchaczy nie miała pojęcia. Kolejny, Gece (2019), przyniósł im nominację do nagrody Grammy. Następne płyty – Yol, Âlem (obie z 2021) oraz zarejestrowane w studiu Aşk (2023) – rozwijały brzmienie w stronę syntezatorowego dream-popu i kosmicznego reggae, nigdy jednak nie tracąc z oczu anatolijskich korzeni.
W 2024 roku zespół opuściła Merve Daşdemir, by poświęcić się karierze solowej. To był moment krytyczny – jej głos był znakiem rozpoznawczym Altın Gün, a sposób frazowania stanowił naturalny pomost między folkową tradycją a nowoczesną estetyką. Zespół mógł się rozpaść lub szukać zastępstwa, by grać dalej to samo. Wybrał jednak trzecią drogę: powrót do źródeł.
Szósty album grupy, wydany 20 lutego 2026 roku nakładem Glitterbeat Records, jest w całości poświęcony Neşetowi Ertaşowi (1938–2012). To postać, którą pod względem wpływu na kulturę własnego kraju można porównać jedynie do Boba Dylana czy George’a Gershwina. Wirtuoz bağlamy, poeta i pieśniarz z regionu Kırşehir nagrał ponad 30 albumów i napisał setki utworów, które dziś stanowią kanon tureckiej muzyki. Tytułowe słowo “garip” oznacza po turecku „obcego” lub „wygnańca”. Jest to zarówno motyw przewodni twórczości Ertaşa, jak i nieoczywista charakterystyka samego zespołu: pięciu Amsterdamczyków, którzy nie należą do żadnej konkretnej tradycji, dzięki czemu poruszają się między nimi z niespotykaną swobodą.
Erdinç Ecevit – obecnie jedyny Turek w składzie – stał się na tej płycie kimś więcej niż wokalistą. To on wprowadza słuchacza w świat, który zna od dzieciństwa:
Moi rodzice pochodzą z tego samego regionu co Ertaş. Kiedy miałem pięć czy sześć lat, mój dziadek zawsze puszczał jego kasety. Słuchałem ich całymi dniami.
Na Garip to właśnie jego głos i pamięć emocjonalna niosą cały materiał. Neredesin Sen otwiera album z rozmachem: krautrockowe, motoryczne uderzenie sekwencerów przywodzi na myśl estetykę wczesnych lat 80. Z kolei Suçum Nedir to kosmiczny jam z narastającymi partiami smyczkowymi i bluesową solówką saksofonu – kompozycja ta pokazuje, jak odważnie Altın Gün potrafi interpretować klasykę. Udział Stockholm Studio Orchestra nadaje całości głębi, której na poprzednich wydawnictwach nie słyszeliśmy.
Najczęściej wyróżnianym przez recenzentów punktem płyty jest Öldürme Beni – funkowy psych-pop z natarczywą gitarą akustyczną i syntezatorowym groove’em, który zostaje w głowie na długo po wysłuchaniu. Gönül Dağı to z kolei najbardziej intymny moment albumu. Erdinç tak tłumaczy jego znaczenie:
To muzyka o bólu miłości, burzach serca i tęsknocie. Wyraża to, co wiejska Anatolia czuła od zawsze: że miłość jest zarazem święta i bolesna; że to siła natury.
W aranżacjach słychać echa muzyki egipskiej i Bollywood, ale też spokój barda świadomego wagi swoich słów. Dynamikę podkręca Zülüf Dökülmüş Yüze ze swoją sfuzzowaną gitarą – to najbardziej rockowy moment płyty, dający chwilę oddechu od orkiestralnego bogactwa. Album zamyka Bir Nazar Eyledim, ballada łącząca wokal Erdinça z mgiełką syntezatorowych arpeggiów, która urywa się nagle, niczym niezadane pytanie.
Garip to album, który porusza nawet wtedy, gdy nie rozumie się z tureckiego ani słowa. Muzyka Ertaşa, jak każdy wielki blues, przemawia językiem emocji. Altın Gün okazuje się tu świetnym przewodnikiem: nie tłumaczy łopatologicznie, nie upraszcza i nie egzotyzuje. Po prostu gra – z szacunkiem do tradycji i własnym, drapieżnym pazurem.
Płytę doceni każdy, kto szuka w muzyce przestrzeni na improwizację, wyraźnego rytmu i dreszczu anatolijskiej psychodelii. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy cenią połączenie starego z nowym oraz lokalności z kosmopolityzmem. A także dla każdego, kto miał kiedyś w głowie piosenkę w nieznanym języku – i nie potrafił jej zapomnieć.
Data wydania: 20 lutego 2026
Karol Mazurek