Subtext / LP/DL / 2025

Duet Resina & Aho Ssan tworzył Ego Death przez ostatnie dwa lata – od pamiętnego występu na Unsoundzie, przez intensywne sesje w Gdyni i Berlinie, aż po tegoroczny Rewire. To album, który dojrzewał powoli i konsekwentnie. Wiolonczelę zarejestrował Rabih Beaini, a miks i mastering wykonał James Ginzburg (Emptyset / Subtext) – efekt jest organiczny i bardzo głęboko poruszający.
Pierwsze ślady Ego Death pojawiły się w 2020 podczas projektu Weavings, w którym 12 artystów z różnych zakątków świata improwizowało wspólnie przez Zoom. To tam po raz pierwszy Resina i Aho Ssan odnaleźli między sobą nieoczywisty porozumiewawczy język. Ich dźwięki przerodziły się w dialog niemal telepatyczny – ewoluujący ponad instrumentami i dystansem.
W 2021 Resina pojawiła się gościnnie na albumie Rhizomes Aho Ssana, a rok później publiczność Unsoundu przyjęła ich wspólny projekt z entuzjazmem, dając wyraźny sygnał: to nie koncert, to początek czegoś większego. Teraz owo „coś” ukazuje się w postaci pełnowymiarowego albumu, od którego trudno się oderwać.
Na Ego Death każdy z ośmiu utworów to jakby kolejny moment rozpuszczania i składania jaźni. To muzyka bez słów, za to wypełniona emocjami, intymnością i teatralną precyzją. Wiolonczela Resiny eksploduje w rezonansach, rwie się, kruszy, drąży – potrafi wzruszać w jednym dźwięku.
Dźwięk staje się tu polem rytuału: trzaski, field recordings, luźne syntetyczne pasaże – wszystko to prowadzi przez ciąg zmiennych stanów: napięcie, spokój, niepokój, transcendencję. Siedząc z zamkniętymi oczami, miałem wrażenie, jakbym wchodził do wnętrza instrumentu, odkrywając kolejne sfery istnienia.
Ego Death to odwaga – pozwala ego umrzeć, by doświadczyć otwartości i wolności. W świecie, w którym gonimy za lajkami i pozorną produktywnością, Aho Ssan i Resina odmawiają tej presji: oni dają wyciszenie, refleksję, zaproszenie do zatrzymania się. Wyobrażam sobie, że po tych dźwiękach zapada cisza – nie ta pusta, lecz pełna.
Karolina Rec (Resina) wie, że emocje bywają ostre i wymagające. Wyciąga ze swojego instrumentu surową ekspresję, ale obudowuje ją w ambientowy tkany welon. Niamké Désiré (Aho Ssan) to intelektualne dopełnienie – nie boi się dotykać filozofii Deleuze’a, Baudrillarda, imperfekcji posthumanizmu. Ich dialog to spotkanie dwóch światów – organicznego i cyfrowego – które razem tworzą nową formułę wrażliwości.
Ego Death nie jest łatwą płytą – wymaga olbrzymiego zaufania, skupienia i oderwania od czasu. Nagradza za to potrójnie: emocjonalnym katharsis, intelektualnym pobudzeniem i duchowym ukojenim. To muzyka, która boli i leczy. Gdy instrumenty milkną, zostaje coś nowego – przestrzeń, w której można powolnie się odrodzić. Ego może umrzeć – i narodzić się na nowo, w nieznanej formie.
Data wydania: 11 lipca 2025
Artur Mieczkowski