Push For Night – That Porous Line

Anxious magazine Push For Night – That Porous Line

Notatka od Olivera i Jamesa:

Otrząśnięcie się po mrocznych głębinach Lapsed Gasps zajęło nam trochę czasu (sesje miksowe były naprawdę intensywne!). Oliver i ja wiedzieliśmy, że chcielibyśmy, aby kolejny album wpuścił do środka nieco światła. Niewiele, ale wystarczająco, by inaczej oświetlić zaciemnione zakamarki, które Push For Night tak chętnie zamieszkuje. Przesunęliśmy więc odrobinę kamienną płytę zasłaniającą konceptualne wejście do sarkofagicznej komnaty zawierającej ideę PFN, a zmierzchowe światło wpadające do środka zmieniło swój charakter. Cienie zaczęły zachowywać się inaczej, inaczej też brzmiały. Zmieniły się faktury, rozmiary, kształty i akustyka naszej dziwnej przestrzeni. Jak tym razem odczytać pieśń i taniec tych cieni? W takich subtelnych zmianach percepcji kryje się bogactwo rzeczy do zbadania, którym można się przyglądać, których można się obawiać i którymi można się ekscytować.

To powiedziawszy, nasz proces twórczy nie opiera się na długich, wcześniej zaplanowanych rozmowach. Zwykle po prostu zaczynamy przesyłać sobie kolejne sesje nagraniowe, a ścieżka sama stopniowo się odsłania.

W tym przypadku, i w niemałym stopniu, droga prowadząca do That Porous Line zaczęła się od wkładu naszego wieloletniego towarzysza dźwiękowych poszukiwań, Davida Daniella. Dwa utwory stworzone wspólnie z Davidem były najwcześniejszymi nagraniami spośród sesji, które ostatecznie złożyły się na ten album. Wniósł do nich coś, co trudno nazwać inaczej niż pięknem – delikatnym, organicznym pięknem. To właśnie ono skierowało Push For Night ku większej melodyjności i spontaniczności. Odeszliśmy nieco od programowanych sekwencji, generatywnych patchy i rozbijania każdego źródła dźwięku na atomy za pomocą intensywnego przetwarzania. Rozjaśniliśmy ten mrok. Może zabrzmi to naiwnie, ale znów zaczęliśmy dotykać instrumentów – graliśmy na gitarach, basach, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych, kładąc palce na metalowych strunach i drewnie. Zaczęliśmy czerpać przyjemność z niedoskonałości wykonywanych w czasie rzeczywistym partii i dokumentować je właśnie takimi, jakie były. Jest w tym pewna lekkość.

Nie zrozumcie mnie źle – That Porous Line pozostaje w pełni kolażowym, migoczącym, chaotycznym albumem elektroakustycznym. W końcu ten projekt pozostaje tym samym projektem. Choć nasza grobowa komnata nie jest całkowicie hermetyczna (czy cokolwiek takie jest?), mam poczucie, że to właśnie tam Push For Night będzie zawsze mieszkać. Całkowita ucieczka na zewnątrz, do ostro oświetlonej rzeczywistości pozbawionej tajemnicy, wydaje nam się mało pociągająca. Wnętrze jest osobiste, chronione przed nadmiarem światła – to mroczne terrarium pełne dziwnych duchów i osobliwych cieni, które można przywoływać i okiełznywać, sprawiając, że wyją, szarpią się i poruszają w sposób, który sprawia nam satysfakcję. A przynajmniej można znaleźć się wystarczająco blisko nich, by próbować usłyszeć, co śpiewają.

To właśnie jest motywacja. Dekorujemy jaskinię, zapraszamy zjawy, by odsłoniły swoje przesłanie, i próbujemy coś uchwycić. Zamknięci w półmroku naszej nietypowej przestrzeni nieustannie zmagamy się z próbą interpretowania tych nieuchwytnych, chimerycznych i ukrytych dźwiękowych cieni. Jak duża jest ta przestrzeń? Jak głęboko można jeszcze zejść? Czy coś poruszyło się tam, w rogu? Czy może nas dotknąć? Czy możemy to schwytać?

Tam właśnie kryje się strach. Tam dzieje się zabawa. Dlatego słuchamy. Dlatego gramy.

Data wydania: 26 czerwca 2026
Wydawca: Room40