
Yallah Gaudencia Mbidde zawsze wyprzedza swoje czasy. Gaudencia to jej trzeci długogrający album od czasu uznanego przez krytykę debiutu Kubali z 2019 roku, ale artystka działa na scenie od znacznie dłuższego czasu – nieprzerwanie pracuje na wschodnioafrykańskim rynku muzycznym od 1999 roku. Musiała poczekać, aż czas i technologia ją dogonią – i aż znajdzie bratnią duszę w osobie francuskiego producenta Debmastera, mieszkającego w Berlinie. To on po raz kolejny odpowiada za brzmienie tego oszałamiającego zestawu futurystycznych bitów i łamiących język rymów. O ile poprzedni album, elektryzujący Yallah Beibe z 2023 roku, otwierał się na świat, zapraszając do współpracy takich artystów jak Lord Spikeheart i Ratigan Era oraz producentów związanych z wytwórnią Hakuna Kulala – Chrismana i Scotcha Rolexa – tak Gaudencia zagłębia się w zbiorową psychikę Yallah i Debmastera, tworząc rewolucyjną narrację, która przekracza granice gatunków i podważa czystość rapu jako gatunku.
Niesamowita sprawność Yallah przy mikrofonie wyróżnia ją na tle innych. Rapując, śpiewając i improwizując po angielsku, w językach luganda, luo i kiswahili do beatów Debmastera, które igrają z czasem i przestrzenią, wypracowuje swój własny, niepowtarzalny flow – nie przejmując się tym, czy zostanie zrozumiana. „Nawet jeśli nie rozumieją, liczy się wpływ, jaki na nich wywieram” – mówiła w 2022 roku w wywiadzie dla The Quietus. „Muzyka przemawia do serc ludzi”. Tym razem Debmaster w pełni odpowiada na jej liryczne innowacje, tworząc równie wielojęzyczne brzmienie. W utworze Kujagana jego mikrotonalne arpeggia syntezatorowe rozpływają się w ciężkich basowych dropach 808 i przenikliwych trzaskach, a Yallah z łatwością manipuluje rytmem i harmonią – rapując w podwójnym tempie i śpiewając nawiedzający refren. Lioness natomiast przesiąknięty jest duchem breakcore’u – z poszarpanymi zniekształceniami, posklejaną perkusją i szeleszczącymi efektami ASMR, które przetwarzają rave’owy kanon, gdy Yallah śmiało zaznacza swoją pozycję. „Patrz na mnie” – rozkazuje przez ścianę zdeformowanego hałasu.
W Wantintina szum silników odrzutowych i złowieszcze, toczące się bity stanowią tło dla jej szybkiego flow, a nastrój rozrywają drżące, bezsłowne wokalizy. To muzyka apokalipsy, ale niepozbawiona przebłysków światła – między zniekształceniami a rytualnymi dronami ożywione rymy Yallah wypływają na powierzchnię, jakby próbowała wyrwać się z zagrożenia. W Yalladana pokazuje pełnię swojej elastyczności – skanduje, ewangelizuje, nagle zmienia tempo i intonację, wtórując rozległym świstom niczym ze śluzy powietrznej i spopielonym pulsacjom Debmastera przyspieszonymi proroczymi wersami. Yallah i Debmaster stworzyli na Gaudencii wspólny głos – wypracowali sposób na połączenie dynamicznej, nowoczesnej produkcji z najbardziej ambitną i ekscentryczną poezją uliczną współczesnego świata. Yallah szukała swojej publiczności przez ponad dwie dekady – ale było warto czekać.
Data wydania: 25 lipca 2025
Wydawca: HAKUNA KULALA
Opracował: Artur Mieczkowski