
Notatka od Davida:
Somewhere in the Wind to trzecia płyta, którą nagraliśmy wspólnie z Lorenem Connorsem. Spośród tych trzech jest pierwszą składającą się wyłącznie z duetów na gitarę elektryczną i pierwszą zarejestrowaną na żywo. Dla mnie brzmi jak prawdziwy album koncertowy – ta muzyka wydarzyła się w wypełnionych publicznością salach na Brooklynie podczas dwóch koncertów w 2025 roku. Na obu nagraniach słychać pilną potrzebę nawiązania kontaktu z innymi ludźmi, ale także czystą radość płynącą z tego spotkania.
Na pierwszej z naszych płyt w duecie – Arborvitae (2003) – gram głównie na fortepianie, natomiast na drugiej – Evening Air (2024) – wymieniamy się fortepianem i gitarą. Oba te albumy noszą w sobie intymność studia nagraniowego, miejsca, w którym czas zdaje się zatrzymywać i można badać nawet najcichsze dźwięki. Somewhere in the Wind jest ich przeciwieństwem – to najgłośniejsza, najbardziej żywiołowa i najbardziej swobodna z naszych wspólnych płyt. To dźwięk naszego wyjścia na scenę.
Stałem się fanem gry Lorena od chwili, gdy usłyszałem ją po raz pierwszy. Stało się to mniej więcej w 1992 roku, kiedy natrafiłem na mocno sfatygowany egzemplarz In Pittsburgh wśród używanych płyt w sklepie Dr. Wax w Chicago, gdzie pracował mój ówczesny kolega z zespołu Bundy K. Brown. Każdemu zdarzyło się kiedyś zaryzykować zakup płyty tylko dlatego, że wyglądała interesująco i nie kosztowała zbyt wiele. W tym przypadku był to jednak zakup życia.
Właśnie przestawiłem się wtedy z grania w postpunkowym power trio Bastro na tworzenie znacznie bardziej kameralnej, najczęściej pozbawionej perkusji muzyki w Gastr del Sol. Od pierwszego odsłuchu urzekły mnie sposób prowadzenia narracji przez Lorena, jego dotyk instrumentu i piękne, pozbawione afektacji kompozycje. Niedługo później razem z Jimem O’Rourke’em wznowiliśmy In Pittsburgh w naszej wytwórni Dexter’s Cigar. Z ogromnym sentymentem wspominam nasze pierwsze spotkanie na nowojorskim dworcu Grand Central Station – miejscu tak olśniewającym dla kogoś, kto wychował się z dala od wielkiego miasta. Stamtąd pojechaliśmy wspólnie pociągiem na północ stanu Nowy Jork, gdzie Loren występował tego samego wieczoru co Gastr del Sol.
Podczas próby dźwięku Jim, Loren i ja zagraliśmy razem przez chwilę. Sposób, w jaki Loren podchodzi do gitary, jest czymś, w co można zanurzyć się natychmiast. To rodzaj grania, w którym nie istnieją pomyłki. I dokładnie to samo czuję do dziś, ilekroć razem gramy.
Data wydania: 31 lipca 2026
Wydawca: Room40