
Callum Mintzis:
Fałdy wody uświęcają rzekę. Śledząc delikatne, chłodne dłonie, wysokie dęby ustępują miejsca dziecku, które jest już starsze. Księżyc goni, a chmury próbują się na niego wspiąć. I nie mając wyboru, spada, znikając z pola widzenia. Epizodyczne, oniryczne miejsce; Headwater to zaproszenie do zgłębienia tego, co jest fundamentalne dla życia – jakby pytając słuchacza: jaka jest natura mojego doświadczenia po utracie kompasu?
Źródło to dzieciństwo strumienia – jego początek. I jakby wygnany z bezpieczeństwa, niewinności i czystości tego miejsca, człowiek jest niesiony przez bystrza, rozcinany i piłowany, wzywając siebie do ponownego zszycia. W tych wczesnych chwilach przejmujący charakter tego przedsięwzięcia odczuwa się w ogromnej mierze – kobieta zagubiona w lesie próbująca znaleźć wyjście, sylwetka sunąca przez światło, podczas gdy coś się zbliża, coraz bardziej znikając z pola widzenia.
Każdy zostaje wyrzucony z dzieciństwa – wrzucony w życie, by nadać sens czemuś, co żyje w pamięci. Umysł łapie fragmenty, namalowane atramentem znalezionym w kanałach żył i rzek wewnątrz – ich źródłem jest serce. Jak macki pod naszą skórą, ich przesłanie przybywa bez zapowiedzi, podczas gdy rozpoczyna się wielka walka, by je powstrzymać – czystość ich świadomości zostaje zanieczyszczona.
Po pewnym czasie rzeka jest już starsza. Liście lasu ją ukształtowały, wyrzeźbiły i uformowały – tak bardzo, że woda jest ledwo rozpoznawalna. Ale dziewczyna nie jest głupia, a jej wrażliwości nie da się sprzedać. Dostrzegając przebłyski źródła – woła do lasu i doliny. Tym razem nie boi się bólu, który nosi i za którym się chowa, udając.
Śpiewa do zaćmienia, wołając gwiazdy i ich oddech na grzbiecie rzeki. Wzywając zwierzęta, owady i ryby – kłaniając się zapachowi sosny w wieczornym cieple powietrza, płacząc nad wspomnieniem swojego dzieciństwa, ożywa. Tylko w takim poddaniu się ujawnia się źródło jej łez, a wszystko, czego pragnęła, powstaje, nie będąc nigdy utraconym.
Czy naprawdę mogłaby to wszystko tworzyć? I jak dziecko o nieograniczonej wyobraźni, mylić swoją rolę w sztuce z szczerą, uczciwą twarzą samego życia? Pokora mogłaby jeszcze przemówić – twierdząc, że wszystko, za co się uważała, to liście i liście, które zanieczyszczają i rozbijają strumień. Że dążenie do powrotu do dzieciństwa jest niepotrzebne – ponieważ prądy, które zaczęły się u źródła, wciąż zawierają, na każdym odcinku rzeki, samo źródło. I że krzyki i wspomnienia, słyszane wyraźnie w leśnej dolinie, wciąż pochodzą z najgłębszych wodnych szlaków, jakie wyznaczyło ciało.
A więc mają swoje źródło w sercu – i nie stanowią zagrożenia.
Data wydania: 26 czerwca 2026
Wydawca: Room40